Skip to main content
Newsy z Polski

"Prawo śniegu" regulacje prawne kluczem do całorocznej turystyki w polskich górach

Istną burzę wywołała w Internecie zapowiedź i sama dyskusja w komisjach senackich na temat zmian w prawie. Zawarte w druku nr 784 zmiany legislacyjne pokazały, jak ważne dla części społeczeństwa jest prawo własności, co jest zrozumiałe. Rozumiem też, że ponad indywidualnym prawem do zarządzania łąką – bo głównie spór dotyczy właśnie łąk – istnieje coś, co nazywam dobrem wspólnym, w tym wypadku dobrem wszystkich mieszkańców danej miejscowości czy regionu.

Piotr Burda
Ośnieżone choinki i kosodrzewina w górach
Zima w 2023 roku na Pilsku / fot. M. Permus

"Prawo śniegu" nie dotyczy tylko zimy 

Owo dobro wspólne to w wypadku wielu gmin górskich: turystyka. Turysta zostawia pieniądze nie tylko na kolejach; kupuje noclegi, robi zakupy, je w restauracjach. Jest często głównym źródłem dochodu większości mieszkańców. Przepisy, o których mowa nie dają nikomu prawa do zawłaszczania „na przysłowiowe widzimisię czyjejś ziemi”. Warunki są w projekcie ściśle opisane i po wczorajszej dyskusji w senacie jeszcze bardziej zaostrzone – mocniej chronią prawa właściciela. O tym w ostatnich dniach pisano wiele razy, sam poświeciłem tematowi kilka tekstów. Teraz chcę pokazać jeszcze jeden, przez wielu niezauważany aspekt.

Podczas Internetowych debat padły bardzo mocne oskarżenia, że to ustawa lobby narciarskiego, że narciarstwo masowe nikomu nie potrzebne, że coraz krótsze zimy i tak zakończą jazdę na nartach w ciągu następnych kilkudziesięciu lat.

Padły też argumenty, że narciarstwo zabiera wodę, co w czasach prawie corocznych długich okresów bez opadów stawia ten sport i dziedzinę masowej turystyki wręcz na równi z zagrożeniem życia dla ludzi.

Całoroczna turystyka jest przyszłością gmin górskich w Polsce

Jest w tych argumentach sporo prawdy, ośrodki narciarskie zdają sobie z tego sprawę, banki zdają sobie z tego sprawę. Cała branża wie, że przyszłość to przeciągnięcie turystów przez cały rok, z dwoma szczytami sezonu latem i zimą. Jest to powszechna tendencja w niższych partiach Alp czy na Słowacji.

Tak też musi stać się w Polsce, zima już wkrótce nie wystarczy, by utrzymać pensjonaty, koleje, sklepy i całą infrastrukturę konieczną do obsługi turystów. W wielu alpejskich ośrodkach lato generuje już około 50% całorocznych przychodów, tak też powinno być w Polsce. Niestety na przeszkodzie stoi prawo, a właściwie jego brak.

Ośrodki zimowe mogą przyciągnąć turystów latem, potrzebne są do tego nowoczesne gondole i wyciągi krzesełkowe, letni turysta nie wyjedzie na szczyt starym orczykiem. By wybudować nowoczesną kolej, która będzie służyła zarówno zimą narciarzom, jak i latem turystom, inwestor musi mieć pewność, że jego umowa na dzierżawę miejsc pod słupy, pod drogi dojazdowe itp. będzie stabilna przez następne, 10 czy 20 lat.

Teraz jest ostatni czas by mniejsze ośrodki mogły zimą zarobić na letnie inwestycje, bez których okoliczna branża turystyczna padnie. To nie jest polski wymysł, że musimy turystyce pomagać tam, gdzie możemy, bo wpływu na zatrzymanie globalnych zmian klimatycznych w krótkim okresie jeszcze nie mamy.

Na jednym biegunie mamy w Polsce Białkę Tatrzańską, Szczyrk i PKL, na drugim Koninki, czy Pilsko. Białka stała się stolica zimy w Polsce, latem też przyciąga masowego turystę. Szczyrk po latach staczania – z powodu braku regulacji i działania grupy mieszkańców – odzyskał blask zimą i latem, kiedy to trasy turystyczne i downhillowe pełne są turystów. PKL od lat oprócz zarządzania ośrodkami narciarskimi nie zapomina o ofercie całorocznej: Kolej nad Soliną, czy budowana właśnie kolej z centrum Krynicy pod Jaworzynę są przykładem jak można zarobione zima środki mądrze inwestować na lato. Po drugiej stronie mamy Pilsko, Koninki i kilka mniejszych ośrodków, które upadły lub upadną w ciągu kilku najbliższych lat. Upadną nie przez słabe zimy, tylko przez brak regulacji, które umożliwiłyby im dalszy rozwój.

Dyskusja, która się teraz toczy w Parlamencie nie dotyczy tylko zimy, dotyczy całorocznej turystyki w polskich górach.

Kilka słów wyjaśnienia czym jest PSNT:

Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne (PSNiT) to ogólnokrajowa organizacja pozarządowa (stowarzyszenie) z siedzibą w Siemianowicach Śląskich, która zrzesza i reprezentuje ośrodki narciarskie i rekreacyjne, wyciągi oraz firmy działające w branży turystyki górskiej i zimowej. 

Najważniejsze informacje o organizacji

  • Cel działalności: Wspieranie rozwoju ośrodków rekreacyjno-sportowych i turystycznych oraz reprezentowanie ich interesów wobec urzędów i władz.
  • Członkowie: Do stowarzyszenia należą zarówno całoroczne kompleksy turystyczne, jak i mniejsze stacje narciarskie z całej Polski (np. z Białki Tatrzańskiej, Krynicy-Zdroju, Wisły czy Karpacza) oraz firmy dostarczające infrastrukturę techniczną.
  • Działania branżowe: Organizacja inicjuje m.in. projekty systemowe i legislacyjne mające na celu ułatwienie funkcjonowania infrastruktury narciarskiej w kraju. 

Chcesz poznać stanowisko branży narciarskiej i turystycznej w sprawie proponowanych zmian w prawie? Przeczytaj opinię PSNiT cytowaną pod reklamą.

    Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą

    „Prawo śniegu” w Senacie. Wysłuchanie stron i kolejne zabezpieczenia dla właścicieli gruntów

    To krok w stronę kompromisu, na który polskie góry czekają od lat. Podczas wtorkowego posiedzenia połączonych komisji senackich odbyło się wysłuchanie stron oraz zaprezentowano pakiet poprawek do tzw. „prawa śniegu”, będących bezpośrednim dowodem otwartości na postulaty mieszkańców i samorządów. Nowe zapisy – wzmacniające ochronę właścicieli gruntów i wprowadzające obowiązkowe mediacje – komisje będą formalnie procedować na kolejnym posiedzeniu.

    Projekt ustawy (druk 784) ma na celu przełamanie wieloletniego impasu inwestycyjnego w gminach turystycznych przy jednoczesnym zabezpieczeniu praw właścicieli. Proponowane przepisy pozwalają na realizację przedsięwzięć przy poparciu właścicieli minimum 75 proc. powierzchni gruntów, gwarantując jednocześnie decyzyjną rolę gminie oraz zabezpieczenie interesów właścicieli.  Projekt był opiniowany przez ekspertów oraz w toku konsultacji społecznych. W trakcie debaty pozytywnie kierunek zmian ocenił m.in. prof. Marek Chmaj:

    - Projekt co do zasady zmierza w dobrym, ciekawym kierunku. Projektodawca dostrzegł i podjął realny problem prawny, czyli brak skutecznych, tanich mechanizmów, które umożliwiałyby ochronę funkcjonujących ośrodków narciarskich i szerzej infrastruktury sportowej ogólnodostępnego charakteru. Zaproponowane rozwiązanie, oparte zresztą na administracyjnym ograniczeniu prawa własności w miejsce wywłaszczenia, jest koncepcją oryginalną i odważną, inspirowaną rozwiązaniami i związanymi europejskimi.

    Prof. Chmaj wskazał jednocześnie konieczność kontynuowania prac nad projektem, m.in. w zakresie doprecyzowania pojęć celu publicznego i podmiotów, zawężenia przepisów do wybranych nieruchomości, zmiany właściwości organów podejmujących decyzje, czy kryteriów zgody przy współwłasności oraz dostosowanie vacatio legis.

    Zmiany naprzeciw oczekiwaniom

    W odpowiedzi na zgłaszane w trakcie konsultacji wątpliwości, w tym uwagi resortów, Sądu Najwyższego oraz organizacji samorządowych – senator Zygmunt Frankiewicz zgłosił kompleksowy pakiet poprawek do druku nr 784.

    Słuchamy wszystkich stron i potrafimy wyciągać wnioski. Naszym celem od początku nie było narzucanie rozwiązań siłą, ale stworzenie cywilizowanych, transparentnych ram prawnych. Przedstawione poprawki to dowód na to, że „prawo śniegu” nie jest projektem pisanym dla wąskiej grupy, lecz dojrzałym kompromisem chroniącym zarówno interesy społeczności lokalnych, jak i prawa właścicieli gruntów – podkreśla senator Frankiewicz.

    Zgłoszone poprawki stanowią bezpośrednią odpowiedź na obawy dotyczące ochrony prawa własności, kwestii środowiskowych i procedur administracyjnych. Do projektu wprowadzono m.in.:

    • Zamknięty katalog obiektów objętych nowym celem publicznym (wyłącznie ogólnodostępne trasy, wyciągi, koleje linowe i niezbędna infrastruktura techniczna, bez możliwości rozszerzania na inne komercyjne obiekty sportowe),
    • Obowiązkową fazę mediacji z udziałem certyfikowanego mediatora sądowego przed ewentualnym wszczęciem procedury administracyjnej,
    • Obligatoryjne konsultacje społeczne z mieszkańcami gminy trwające minimum 21 dni,
    • Ścisły standard ogólnodostępności z jawnym cennikiem i regulaminem oraz sankcjami za jego naruszenie (aż do możliwości uchylenia zezwolenia),
    • Jasne zasady dla najemców i dzierżawców, gwarantujące im odszkodowania za bezpośrednie straty oraz niezamortyzowane nakłady,
    • Pełny obowiązek demontażu i rekultywacji terenu po zakończeniu okresu eksploatacji infrastruktury.

    Mieszkańcy regionów górskich: apele o szacunek woli większości

    W debacie wzięli udział m.in. przedstawiciele społeczności lokalnej, w tym właściciele gruntów popierający postulowane zmiany. Jadwiga Gąsienica-Byrcynze Stowarzyszenia Rozwoju Gubałówki sprzeciwia się traktowaniu Federacji Obrony Podhala, jedynego podmiotu optującego ze odrzuceniem projektu w całości, za reprezentację wszystkich mieszkańców:

    - Jako Stowarzyszenie Rozwoju Gubałówki reprezentujemy ludzi, do których należy ponad 80% powierzchni dawnej trasy narciarskiej. Jesteśmy rodowitymi mieszkańcami, gospodarzami i właścicielami gruntów od pokoleń. I my – ta przytłaczająca większość – chcemy rozwoju, chcemy uczciwych reguł prawnych i chcemy powrotu narciarstwa na nasze ziemie. Przez ostatnie dwadzieścia lat staliśmy się zakładnikami sytuacji, w której brak jednoznacznych przepisów prawnych pozwala mniejszości blokować pracę, rozwój i byt ekonomiczny zdecydowanej większości rodzin. Dziś wystarczy opór jednej czy dwóch osób, aby uśmiercić cały ośrodek, z którego mogłyby żyć setki uczciwie pracujących górali – mówiła reprezentantka mieszkańców Podhala.

    W podobnym tonie wypowiadał się Tymoteusz Wojciech Mróz, radny Rady Miasta Zakopane:

    - Zmiany w prawie są nam niezbędne. Zakopane, które zostało stworzone na fundamentach sportowych, na fundamentach narciarstwa, narciarskich legend, które do dzisiaj są z Zakopanem związane. Wizerunek miasta został zniszczony tak naprawdę ze względu na partykularne interesy pojedynczych właścicieli, którzy sparaliżowali rozwój infrastruktury narciarskiej, a mało tego doprowadzili do tego, że ta infrastruktura, zamiast dzisiaj rozwijać, niestety się kurczy. Nie mogę się zgodzić jako mieszkaniec Zakopanego i narciarz od dziecka, że narciarstwo to nie jest cel publiczny, bo jak spojrzycie państwo na całe Podhale, to inwestycje w infrastrukturę narciarską kształtują rozwój całego regionu. To w jaki sposób będziemy kształtowali naszą ofertę i wizerunek tego miasta wpływa nie tylko na komfort Polaków, ale również na wizerunek Polski międzynarodowy – podkreślał radny.

    Samorządowcy: ustawa w obecnym kształcie to ważny krok naprzód

    Pod oficjalnym poparciem dla ustawy podpisało się już 24 samorządowców reprezentujących kluczowe regiony górskie: Podhale, Beskid Śląski, Beskid Żywiecki oraz Dolny Śląsk. O znaczeniu inwestycji dla przyszłości regionów górskich w Senacie mówił m.in. burmistrz Szczawnicy Bogdan Szewczyk.

    - Około 80% budżetu Szczawnicy pochodzi z turystyki. Podobnie budżet mieszkańców. Proszę sobie wyobrazić, że poprzez jedną osobę, która się nie zgadza na zasadzie "nie, bo nie", staje całe miasto. Ta ustawa jest bardzo ważna i nie mówimy tutaj o prawie wywłaszczenia, tylko o regulowaniu sprawy, gdzie po prostu ktoś poprzez swoją zawziętość blokuje większość społeczną, blokuje całe miasto. Mówiąc wprost: gmina pozbawiona odpowiednich narzędzi i wsparcia ze strony stacji czy systemowych rozwiązań zaczyna przypominać krajobraz, jaki doskonale pamiętamy z czasów pandemii COVID-19 — puste ulice, zamarła infrastruktura i brak perspektyw dla lokalnych przedsiębiorców.

    Pozytywnie wprowadzone do ustawy poprawki ocenia również Roman Krupa, wiceprezes Stowarzyszenia Gmin Górskich i przedstawiciel Konwentu Tatrzańskiego:

    - Cieszę się, że głos samorządów górskich oraz wnioski z naszych lokalnych konsultacji z mieszkańcami zostały w dużej części uwzględnione w poprawkach do projektu ustawy. Przymus państwowy w relacjach sąsiedzkich powinien być absolutną ostatecznością, jednak w ostatecznych sytuacjach bywa koniecznością. Jako przedstawiciele samorządów Podhala i Podtatrza pozytywnie oceniamy wprowadzenie konsultacji społecznych, mediacji oraz zawężenie katalogu inwestycyjnego. Ostateczne decyzje w tym zakresie powinny należeć do rady gminy, która najlepiej zna potrzeby i interesy lokalnej społeczności. Będziemy nadal z zaangażowaniem pracować nad rozwiązaniami, uwzględniającymi zarówno potrzeby rozwoju infrastruktury narciarskiej jak i potrzebę jak najszerszej ochrony praw właścicieli nieruchomości.

    Branża: brak ustawy doprowadzi do zapaści narciarstwa w Polsce

    Od początku za przyjęciem ustawy w tym kształcie opowiada się branża narciarska, reprezentowana przez Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne (PSNiT).

    Chcemy inwestować i rozwijać polskie góry, ale wyłącznie w zgodzie z lokalną społecznością i na jasnych, uczciwych dla każdego zasadach.Z uwagą przeanalizowaliśmy zastrzeżenia zgłoszone do pierwotnego projektu i w pełni popieramy wprowadzony pakiet poprawek. Pokazują one wyraźnie, że rozumiemy obawy dotyczące prawa własności i środowiska. Dzięki mediacjom, obowiązkowym konsultacjom społecznym i ścisłym rygorom ogólnodostępności, „prawo śniegu” staje się projektem w pełni zrównoważonym – podsumowuje Tomasz Paturej, prezes PSNiT.

    W trakcie wtorkowego posiedzenia nad projektemdebatowały połączone komisje senackie: Sportu, Infrastruktury, Ustawodawcza oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Swoje stanowiska przedstawiły również zainteresowane strony: przedstawiciele samorządów, społeczności lokalnych i branży narciarskiej. Senatorowie będą kontynuowali procedowanie projektu ustawy na kolejnym posiedzeniu.

    _________________________________________________________________________________________

    Na czym polega tzw. prawo śniegu?

    Projekt ustawy (druk senacki nr 784) wskazuje rozwiązanie sytuacji skrajnych, w których sprzeciw nielicznej mniejszości blokuje wolę znaczącej większości społeczności. Po uwzględnieniu poprawek procedura opiera się na wielostopniowym systemie gwarancji legalności i ochrony praw majątkowych:

    1. Planowanie i zgodność z MPZP: inwestycja musi być w pełni zgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją celu publicznego
    2. Zgoda większości (75%): Wymagane jest formalne oświadczenie o zgodzie właścicieli reprezentujących co najmniej 75% powierzchni faktycznie niezbędnej pod trasę lub obiekt.
    3. Rola gminy i konsultacje społeczne: prawomocną uchwałę Rady Gminy (potwierdzającą przewagę interesu publicznego) muszą poprzedzić co najmniej 21-dniowe konsultacje społeczne z mieszkańcami.
    4. Obowiązkowe rokowania i mediacja: droga administracyjna to ostateczność – wnioskodawca musi najpierw wykazać przeprowadzenie dwumiesięcznych rokowań oraz zaoferować formalną mediację z udziałem niezależnego mediatora sądowego.
    5. Gwarancje finansowe: właścicielom przysługuje coroczne rynkowe wynagrodzenie (waloryzowane i powiększane o ewentualny wzrost podatku od nieruchomości). W przypadku trwałej uciążliwości lub ograniczenia trwającego ponad rok, właściciel ma prawo żądać wykupu nieruchomości przez inwestora przed sądem powszechnym.
    6. Rekultywacja i czasowość: zezwolenie wydawane jest na maksymalnie 30 lat. Po jego wygaśnięciu inwestor ma bezwzględny obowiązek demontażu obiektów i przeprowadzenia rekultywacji terenu.


    Zobacz również