Skip to main content
Newsy z Polski

Kierunek dyskusji nad "prawem śniegu" budzi mój niepokój. To sprawa turystyki przez cały rok

Z niepokojem patrzę na negatywne opinie niektórych przedstawicieli rządu dotyczące projektu tzw. prawa śniegu. Rozumiem, że propozycja wymaga rzetelnej analizy – dotyczy praw właścicieli gruntów, ochrony przyrody i przyszłości inwestycji w górach. Uważam jednak, że nie powinniśmy sprowadzać tej dyskusji wyłącznie do zimowych stacji narciarskich.

Piotr Burda
Pilsko w 20233 roku / fot. M. Permus

Jak informuje TVP3 Kraków, resorty rozwoju oraz klimatu i środowiska przedstawiły negatywne opinie o projekcie. Wątpliwości dotyczą między innymi możliwości uznania prywatnej infrastruktury za cel publiczny, kompetencji samorządów, zasad odszkodowań oraz wpływu inwestycji na środowisko. Projekt zakłada możliwość ograniczenia korzystania z nieruchomości na potrzeby wyciągów, kolei linowych i tras narciarskich — przy zachowaniu własności gruntu i wynagrodzeniu dla właściciela. Podczas posiedzenia komisji nie głosowano; prace mają być kontynuowane.

Góry potrzebują całorocznej oferty

Infrastruktura turystyczna w górach służy nie tylko narciarzom. Koleje i wyciągi, trasy oraz związane z nimi obiekty mogą wspierać turystykę także latem – pieszą i rowerową – oraz pomagać miejscowościom rozwijać ofertę poza sezonem zimowym.

Dlatego uważam, że powinniśmy rozmawiać o tym, jak pogodzić ochronę własności i przyrody z rozwojem turystyki oraz lokalnych społeczności przez cały rok. W moim wcześniejszym materiale pisałem o znaczeniu regulacji prawnych dla całorocznej turystyki w polskich górach.

Nie przesądzam, jakie rozwiązanie powinno zostać przyjęte. Zależy mi jednak na merytorycznej rozmowie o skutkach projektu – dla właścicieli gruntów i środowiska, ale też dla przyszłości górskich miejscowości oraz turystyki zimowej i letniej



Zobacz również