Odnotowanym w kronikach kurortu wydarzeniem była wizyta legendarnej grupy „The Beatles”, która pojawiła się tu w marcu 1965 roku. Muzycy z Liverpoolu spędzili kilka dni, kręcąc sceny do filmu „Help!”. Mimo, że Brytyjczycy nie jeździli na nartach to nagrywali tu sceny w plenerze – głównie sekwencje komicznych pościgów i zabawnych ujęć na śniegu. Mieszkali w tutejszym Hotelu Edelweiss, który istnieje do dzisiaj. Z okazji 50 lecia tamtych wydarzeń odsłonięto figury członków kultowego bandu przed swoim wejściem, wraz ze stosownym opisem.
]]>Sama przełęcz, na której położone jest miasteczko była ważnym szlakiem komunikacyjnym jeszcze w czasach rzymskich, wiodła tędy droga północ-południe prowadząca do Luvavum (dzisiejszy Salzburg).
Narciarska historia tego legendarnego już miejsca zaczęła się gdy w 1929 po wybudowaniu nowej drogi rozpoczął się regularny ruch zimowy przez przełęcz. Hale stały się w końcu dostępne przez cały rok. Trzy lata po II wojnie światowej, uruchomiono pierwszy wyciąg narciarski w okolicy Seekarhaus, jego model biznesowy był bardzo ciekawy, za pomoc w przygotowaniu wyciągu do pracy i udeptaniu tras można było jeździć za darmo, szkoda, że dziś nie można na noc zatrudnić się jako ratrakowy, by rano śmigać po trasach. Żartuję oczywiście, obsługa ratraka to skomplikowana praca wymagająca wiedzy i umiejętności, tegonie da się przyswoić w jeden dzień.
Cały czas jednak ośrodek był bez nazwy, Obertauern na tabliczkach i adresach pocztowych pojawiło się dopiero w 1962 roku, po dekadzie intensywnego rozwoju samego ośrodka. W tym czasie wybudowano wiele hoteli i pensjonatów, a tok wcześniej w 1961 roku powstała bardzo ważna kolej linowa na Zehnerkar.
Do dziś kronika miejska nosi tytuł: „miasteczko, które powstało z niczego”, co doskonale opisuje genezę Obertauern, od bezwartościowych, trudno dostępnych hal po topowy narciarski kurort.
Uważny turysta zauważy podobieństwo Obertauern do beskidzkiego Szczyrku, oba miasta mają podobną zabudowę ciągnącą się wzdłuż głównej drogi, od której odchodzi kilka przecznic. Na tym jednak koniec cech wspólnych, w Obertauern nad drogą mamy kilka narciarskich mostów łączących dwie strony ośrodka, mamy trasę „pętle wokół miasteczka” i co dla narciarza najważniejsze, jest to ośrodek, w którym z prawie każdego hotelu mamy ski‑in/ski‑out, położenie mojego wymagało 2 minutowego spaceru, długo prawda?
Drugą, wartą opowiedzenia hustorią, jest wizyta The Beatles w 1965 roku, o tej historii przeczytasz w artykule Krzysztofa Kowalskiego:
]]>Tatry Super Ski to unia 19 ośrodków narciarskich w Polsce i na Słowacji, która funkcjonuje pod jednym wspólnym skipassem. Brzmi zwyczajnie, ale dla narciarza to oznacza: 118 tras, ponad 84 km zjazdów i dostęp do 100 wyciągów. Innymi słowy – jeden bilet, 19 ośrodków, pełna swoboda.
Z mojego doświadczenia – jeśli bywasz regularnie w Tatrach i na Podhalu lub planujesz bardziej ambitny wyjazd narciarsko-turystyczny, ten skipass to najlepszy pomysł. Elastyczność to prawdziwy plus.
Zaczniemy od tego, co widzisz, gdy wjeżdżasz do ośrodka. Bachledka to nowoczesny, kompleks całoroczny w dolinie Ždiar, 30 km na północ od Popradu, oferujący przepiękne widoki Najważniejsze: ośrodek gwarantuje śnieg przez cały sezon dzięki rozbudowanemu systemowi naśnieżania.
W sezonie 2025/2026 Bachledka przeszła istotną ewolucję. Po uruchomieniu nowej trasy Bachledka Freeride, łączna długość tras wzrosła do 13,4 km. To są to już liczby, które liczą się w kontekście tej grupy ośrodków.
Freeride? To dla tych, którzy lubią bardziej naturalny charakter stoków – nie tylko typowo uprawiane „autostradowe" trasy, ale też muldy i jazdę z nieco większą swobodą. Tym samym Bachledka przestała być wyłącznie „rodzinnym spacerowym ośrodkiem" a zaczęła wchodzić w segment resortów, które potrafią obsłużyć zarówno dzieci, jak i bardziej ambitnych narciarzy.
Masz tu 10-osobową gondolę Bachledka (komfortowa, 6-7 minut jazdy), nową 6-osobową kanapę z osłonami z Malej Frankovej, 4-osobową kanapę z Jezerska i kilka dodatkowych wyciągów. Całą infrastrukturę rozciągnięto na trzy doliny – Bachledovą, Malą Frankovą i Jezersko – co daje sporą różnorodność.
Zaplecze dla rodzin i klubów.
Jeśli jeżdżą z Tobą dzieci, Bachledka ma do zaoferowania:
Gorgy Ski School z całą infrastrukturą dla najmłodszych
Forest Kingdom – duży dziecięcy park na stoku
Magical carpets (3 przenośniki dla tych, którzy dopiero zaczynają)
2,5-kilometrowa trasa saneczkowa
Dla klubów sportowych ośrodek oferuje: Narodowe Tréningowe Centrum Żiactwa w Malej Frankovej oraz Ośrodek Treningowy Otto i Vlada Krajňáka – oba ze specjalnymi trasami przygotowanymi do zawodów i treningów. To oznacza, że jeśli prowadzisz klub narciarski, Bachledka daje Ci kompletne zaplecze w jednym miejscu.
| Ośrodek | Lokalizacja | Kraj |
|---|---|---|
| Bachledka Ski & Sun | Ždiar/Spišská Magura | Słowacja |
| Kotelnica Białczańska | Białka Tatrzańska | Polska |
| Kaniówka | Kościelisko | Polska |
| Horników Wierch | Zakopane | Polska |
| Polana Szymoszkowa | Białka Tatrzańska | Polska |
| Harenda | Wisła | Polska |
| Kasprowy Wierch | Tatry | Polska |
| Grapa Ski | Piwniczna-Zdrój | Polska |
| Koziniec | Lędziny | Polska |
| Rusiń Ski | Krościenko nad Dunajcem | Polska |
| Długa Polana | Limanowa | Polska |
| Witów Ski | Witów | Polska |
| Suche Ski | Suche Błota | Polska |
| Czorsztyn Ski | Czorsztyn | Polska |
| Jurgów Ski | Jurgów | Polska |
| SKI Centrum Strednica | Strednica | Słowacja |
| SKI Centrum Strachan | Strachan | Słowacja |
| Bania Ski | Bańska Bystrica | Słowacja |
| Meander Oravice | Oravice | Słowacja |
Bachledka leży kilkadziesiąt minut jazdy os polskiej granicy. Praktycznie to oznacza: weekend w Bachledce to realne podróż, a nie wymownie „może kiedyś".
Podsumowanie
Jeśli jesteś z Polski, a szukasz ośrodka, który daje i jakość, i bliskość, i dostęp do ciekawych tras bez dodatkowych kosztów – Bachledka w grupie Tatry Super Ski to nieoczywisty, ale solidny kandydat na Twój następny wyjazd.
artykuł sponsorowany
]]>W pięciu przypadkach – dwóch w Klínovcu i trzech w Jesionikach (Dolní Morava, Ramzová i Kouty nad Desnou) – długość zjazdów wynosi od 3 do 5 kilometrów. Dodatkowo aż 15 tras w Czechach ma długość przekraczającą 2 kilometry!
Czechy są szczególnie popularne wśród rodzin z dziećmi. Jak wynika z informacji Tomáša Zukala, dyrektora CzechTourism Polska, w wielu szkołach narciarskich Polacy stanowią nawet jedną trzecią klientów! Czescy instruktorzy podobno podziwiają polskich rodziców za odwagę w organizowaniu nauki jazdy za granicą.
Miłośnicy odrobiny luksusu chętnie zaglądają do Szpindlerowego Młyna, półżartem nazywanego “czeskim St. Moritz”. Czechy są także prawdziwą gratką dla amatorów narciarstwa biegowego – tylko w Karkonoszach i Górach Izerskich wytyczono ponad tysiąc kilometrów tras!
]]>Pierwszym kluczowym kryterium wyboru długości nart powinien być wzrost użytkownika. Przyjmuje się, że długość nart zjazdowych powinna sięgać od brody do czubka głowy. To jednak zasada ogólna, która sprawdza się u osób o rekreacyjnym stylu jazdy i przeciętnych parametrach. Dla osób niższych i lżejszych zwykle lepiej sprawdzają się krótsze narty zjazdowe. Są bowiem łatwiejsze w manewrowaniu i nie wymagają dużej siły do skręcania.
Producenci coraz częściej projektują narty o zróżnicowanej charakterystyce. Właśnie dlatego dwie pary nart o tej samej długości zupełnie inaczej mogą zachowywać się na stoku. Wzrost użytkownika nie powinien być zatem jedynym słusznym wyznacznikiem.
Duże znaczenie dla pracy nart na śniegu ma waga narciarza. Cięższa osoba mocniej naciska narty, przez co mogą się nadmiernie uginać i tracić stabilność przy większej prędkości. W takiej sytuacji znacznie lepszym wyborem mogą być dłuższe modele zapewniające solidne podparcie i płynne prowadzenie.
Lżejsze osoby nawet przy większym wzroście często znacznie lepiej radzą sobie na krótszych nartach. Dzięki nim mogą łatwiej i precyzyjniej skręcać, a także mniej obciążać nogi. Ma to szczególne znaczenie podczas całodziennych zjazdów.
Kolejny ważny element to styl jazdy i doświadczenie użytkownika. Początkującym sugeruje się wybór krótszych nart, które są łatwiejsze w kontrolowaniu i prościej wybaczają błędy. Krótsza długość sprzyja opanowaniu podstawowych technik, m.in. skrętu równoległego czy hamowania krawędziami.
Średniozaawansowani i zaawansowani narciarze najczęściej wybierają dłuższe modele, które są lepsze do dynamicznej jazdy i osiągania większych prędkości. Narty zjazdowe dobiera się również do preferowanego terenu. Inne długości odpowiednie są na specjalnie wytyczone trasy, a jeszcze inne w przypadku jazdy poza szlakiem lub w puchu. Dłuższe narty to większa stabilność i trzymanie krawędzi, jednak wymagają większej siły i precyzji.
Nie bez znaczenia jest też typ nart. Krótsze niż klasyczne narty zwykle są modele carvingowe – ich taliowanie upraszcza skręcanie nawet przy mniejszej długości. Z kolei narty freeride czy all-mountain rządzą się kompletnie innymi zasadami. Często wybiera się je trochę dłuższe, aby zapewnić odpowiednią stabilność lub wyporność. Przed zakupem zawsze warto sprawdzić zalecenia producenta dotyczące konkretnego modelu.
Dobór długości nart zjazdowych to proces, który powinien uwzględniać kilka parametrów. Wśród nich są m.in. wzrost, waga, doświadczenie i styl jazdy użytkownika. Świadomy wybór pozwoli osiągać lepsze wyniki na stoku, a także zwiększy przyjemność z jazdy.
Artykuł sponsorowany,
za stronę merytoryczną odpowiada partner
]]>Jednym z najbardziej wstrząsających przypadków był wypadek Michaela Schumachera w 2013 r. Legendarny kierowca Formuły 1 podczas jazdy poza trasą w Alpach francuskich uderzył głową w skałę. Pomimo noszenia kasku doznał poważnego urazu mózgu, przeszedł liczne operacje i przez długi czas pozostawał w śpiączce. Od tamtej pory jego stan zdrowia jest pilnie strzeżoną tajemnicą rodziny, a Schumacher wymaga stałej opieki.
Wypadki nie omijają także rodzin królewskich. Księżniczka Karolina z Monako doznała poważnej kontuzji kolana po zderzeniu z innym narciarzem w austriackim Arlbergu, jednak udało jej się wyjść z tego zdarzenia bez trwałych konsekwencji. Z kolei holenderski książę Johan Friso w 2012 r. został uwięziony w lawinie w Austrii i zmarł w wyniku ciężkich obrażeń mózgu.
W 2009 r. brytyjska aktorka Natasha Richardson zmarła po upadku na stoku w Kanadzie, który spowodował śmiertelny uraz głowy. W tym samym roku niemiecki polityk Dieter Althaus również doznał poważnych obrażeń podczas jazdy na nartach w Austrii.
Nie tylko celebryci i politycy padają ofiarą zimowych wypadków. Sportowcy również często doświadczają poważnych kontuzji na stokach. W ubiegłym roku Johnny Collinson, profesjonalny freerider, doznał poważnej kontuzji kolana podczas jazdy. Podobny uraz spotkał szwajcarską mistrzynię świata Larę Gut-Behrami. W 2025 r. Eileen Gu, gwiazda freestyle, uległa poważnemu wypadkowi treningowemu w Nowej Zelandii i trafiła do szpitala. Mikaela Shiffrin, utytułowana amerykańska narciarka, również musiała przejść zabieg i długą rehabilitację po upadku na trasie.
Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia. C.R. Johnson, amerykański freeskier, zginął w 2010 r. po upadku na stoku. Brytyjska narciarka Chemmy Alcott złamała kręgosłup, a Silvano Beltrametti, szwajcarski narciarz alpejski, po wypadku w Val d’Isère w 2001 r. został sparaliżowany. Daniel Albrecht, szwajcarski narciarz alpejski, podczas treningu w Kitzbühel doznał ciężkich obrażeń głowy i klatki piersiowej, przez wiele tygodni był w śpiączce. Austriacki narciarz Gernot Reinstadler zmarł po wypadku na treningu przed Lauberhornem.
]]>Wytyczne PZN dla startów w imprezach głównych przewidują prostą hierarchię: najpierw punkty Pucharu Świata, potem Pucharu Europy, a w dalszej kolejności średnią z trzech najlepszych wyników FIS, która nie może przekroczyć poziomu 31,99 punktu. Ani Aniela Sawicka, ani Nikola Komorowska nie zdobyły punktów w PŚ czy PE, więc o pierwszeństwie decydował właśnie trzeci parametr.
Aniela Sawicka pochodzi z Krzyżowej przed Korbielowem. Pierwsze kroki na nartach stawiała na stokach pobliskiego Pilska, karięrę zawodniczą rozpoczęła pod okiem trenera Zbyszka Dendysa z Korbielowa.
Z analizy medialnych opracowań wynika, że ten warunek spełniła wyłącznie Sawicka – jej najlepsze slalomowe punkty FIS oscylują w okolicach 28,4, co wczytując się w listy FIS plasuje ją zdecydowanie poniżej progu z wytycznych. Komorowska na aktualnych listach FIS notuje w slalomie wyniki powyżej 40 punktów, które nie mieszczą się w granicy zapisanej w dokumencie PZN.
Przepisy PZN dotyczące wytycznych sportowych zawiera Artykuł 8, jego punkt 1 dotyczący Igrzysk Olimpijskich stanowi:
8.1.1.3 Do składu w Reprezentacji na IO mogą zostać powołani jedynie zawodnicy i zawodniczki, którzy spełnili poniższe kryteria (w kolejności od najwyższego priorytetu do najniższego):
zawodnicy posiadający największą ilość łącznie zdobytych punktów PŚ w danej konkurencji,
zawodnicy posiadający największą ilość łącznie zdobytych punktów PE w danej konkurencji,
Najniższa średnia FIS pkt z 3 najlepszych startów w okresie od 1.07.2024 do 18.01.2026r. Przy czym średnia nie może być wyższa niż 31,99 pkt.
| Zawodniczka | Konkurencja | Najlepszy wynik FIS (okres kwalifikacji) | Średnia z 3 najlepszych startów (szacunek) | Próg z wytycznych PZN | Spełnia kryterium? |
|---|---|---|---|---|---|
| Aniela Sawicka | Slalom | ok. 28,4 pkt FIS | < 31,99 | ≤ 31,99 | Tak |
| Nikola Komorowska | Slalom | > 40 pkt FIS | > 31,99 (na podstawie list FIS) | ≤ 31,99 | Nie |
Na posiedzeniu zarządu PZN trener główny narciarstwa alpejskiego Marcin Orłowski miał przedstawić dwie listy – jedną „formalną”, zgodną z regulaminem i wskazującą Sawicką, oraz drugą „sportową”, w której znalazła się Komorowska. Zarząd związku większością głosów opowiedział się za młodszą zawodniczką, tłumacząc to możliwością jej startu w większej liczbie konkurencji na igrzyskach.
Adam Małysz wstrzymał się od głosu, podkreślając, że nie czuje się ekspertem od narciarstwa alpejskiego i nie chce rozstrzygać sporu między dwoma alpejkami. Przeciwko takiej interpretacji głosował m.in. sekretarz generalny Tomasz Grzywacz, który miał zwracać uwagę na konieczność trzymania się spisanych kryteriów, ale został przegłosowany przez resztę zarządu.
Najmocniejsze słowa w tej historii padły z ust ojca Anieli, który w emocjonalnym oświadczeniu przypomniał nie tylko drogę córki na szczyt, lecz także dramatyczną kontuzję sprzed igrzysk w Pekinie i obietnicę złożoną… w karetce. Po zerwanych więzadłach w kolanie Sawicka wróciła na trasy, zdobyła mistrzostwo Polski w slalomie i krok po kroku zbijała punkty FIS tak, by dokładnie wypełnić obowiązujące wytyczne.
„To nie jest sport, to nie jest uczciwa rywalizacja, to nie jest przestrzeganie żadnych zasad” – mówi w cytowanym szeroko wywiadzie, dodając, że córka po ogłoszeniu składu „przez kilka godzin płakała” i „jakby nie była w swoim ciele”. W mediach społecznościowych, szczególnie w grupie „Kibicujemy alpejkom i alpejczykom”, pojawiły się dziesiątki komentarzy kibiców i trenerów pytających wprost, czy można jeszcze mówić o zaufaniu do związku, który nie respektuje własnego regulaminu.
„Córka płakała, nie spała, a teraz jakby nie była w swoim ciele. Wróciła do sportu, spełniła wszystkie wytyczne, a z Facebooka dowiedziała się, że nie jedzie. To nie jest sport.” – ojciec Anieli Sawickiej.
Rodzice zawodniczki złożyli odwołanie do Polskiego Komitetu Olimpijskiego, wskazując konkretne punkty regulaminu PZN i rozbieżności między nimi a ostatecznym wyborem zarządu. Komisja PKOl już zwróciła się do PZN o wyjaśnienia, a rzeczniczka komitetu zapowiedziała, że po analizie obu stanowisk przygotowana zostanie rekomendacja dla zarządu PKOl.
To właśnie zarząd PKOl – a nie PZN – ma ostatecznie zatwierdzić skład polskiej reprezentacji na igrzyska i może, choć rzadko się to zdarza, zakwestionować nominacje zaproponowane przez związek. Według zapowiedzi mediów decyzja ma zapaść na posiedzeniu wyznaczonym na poniedziałek 27 stycznia, co zostawia wąskie, ale realne okno na korektę składu i przywrócenie Sawickiej olimpijskiej szansy.
Dla pełnego obrazu warto zestawić sportowe CV obu zawodniczek, bo to właśnie na „ocenie sportowej” PZN budował swoje uzasadnienie. Sawicka to 25‑letnia specjalistka od slalomu, z najlepszymi punktami FIS na poziomie ok. 28 punktów i złotym medalem mistrzostw Polski, co czyni ją obecnie najlepiej punktowaną Polką w tej konkurencji.
Komorowska jest o sześć lat młodsza, wchodzi w dorosłe ściganie z wyższymi punktami FIS w slalomie, ale ma na koncie bardzo dobre wyniki w gigancie i super‑G, które według PZN „otwierają możliwość startu w kilku konkurencjach”. Komorowska to aktualna mistrzyni Polski w supergigancie (z 19 lutego 2026 roku), ma również za sobą starty w Pucharze Świata i Pucharze Europy.
To właśnie ten argument – większa liczba potencjalnych startów – miał przeważyć w głosowaniu zarządu, choć stoi on w sprzeczności z literą regulaminu, w którym priorytetem są konkretne progi FIS, a nie wszechstronność.
Spór o jedną nominację stał się więc w praktyce sporem o to, czy w polskim narciarstwie ważniejsze jest dotrzymywanie zapisanych zasad, czy subiektywna wizja „sportowej opłacalności” reprezentacji.
| Parametr | Aniela Sawicka | Nikola Komorowska |
|---|---|---|
| Wiek | 25 lat | 19 lat |
| Klub | MMS Dendyski | AZS Zakopane |
| Specjalizacja | Slalom | Slalom, gigant, SG |
| Najlepsze FIS w SL | ok. 28,4 pkt | > 40 pkt |
| Medal Mistrzostw Polski | Złoto w slalomie (SL) | brak seniorskiego tytułu MP (SL) |
| Medal Mistrzostw POlski | złoto w supergigancie (2026) | |
| Doświadczenie seniorskie | wielosezonowe, FIS/PE | gł. FIS junior, wejście w seniorki |
PZN zamiast swoich kryteriów bawi się w klanowe potyczki, których ofiarami są Aniela Sawicka i Nikola Komorowska. Zawodniczki zostały w tę wojnę wplątane, świadczą o tym emocjonalne wpisy w mediach społecznościowych oraz telefony i wiadomosci do redakcji po publikacji artykułu.
Powtarzam: jesteśmy po stronie ZAWODNICZEK i za przestrzeganiem zasad, które PZN sam ustanowił.
]]>
Wielu początkujących turystów popełnia błąd, wybierając się na szlak w zwykłym obuwiu sportowym, takim jak trampki czy miejskie sneakersy. Choć są one wygodne na asfalcie, w górskim terenie mogą stać się przyczyną poważnych problemów. Profesjonalne obuwie górskie różni się od modeli codziennych kilkoma fundamentalnymi cechami konstrukcyjnymi, które mają za zadanie wspierać stopę w trudnych warunkach.
Przede wszystkim kluczowa jest podeszwa. W modelach trekkingowych jest ona zazwyczaj wykonana z zaawansowanych mieszanek gumy, które charakteryzują się wysoką odpornością na ścieranie i doskonałą przyczepnością. Głęboki, agresywny bieżnik pozwala na pewne stawianie kroków zarówno na błotnistych ścieżkach, jak i mokrych kamieniach. Dodatkowo, sztywność podeszwy chroni stopę przed odczuwaniem nierówności terenu.
Kolejnym istotnym elementem jest cholewka. Powinna ona być wykonana z materiałów odpornych na uszkodzenia mechaniczne oraz działanie czynników atmosferycznych. Często stosuje się tu połączenie skóry naturalnej z nowoczesnymi materiałami syntetycznymi. Warto zwrócić uwagę na obecność membrany, która zapewnia wodoodporność przy jednoczesnym zachowaniu oddychalności. Dzięki temu wilgoć z zewnątrz nie dostaje się do środka, a pot jest odprowadzany na zewnątrz, co zapobiega powstawaniu bolesnych odparzeń.
Rynek obuwia outdoorowego jest niezwykle szeroki i oferuje modele dedykowane różnym typom turystyki. Wybór odpowiedniej pary powinien być podyktowany przede wszystkim charakterem tras, jakie zamierzamy pokonywać, oraz porą roku. Na letnie wycieczki w niższych partiach gór świetnie sprawdzą się lżejsze buty podejściowe, które nie sięgają za kostkę, ale posiadają techniczną podeszwę. Zapewniają one lepszą wentylację i swobodę ruchów, co jest nieocenione przy wysokich temperaturach.
Z kolei na trudniejsze szlaki, gdzie ryzyko skręcenia stawu skokowego jest większe, oraz na wycieczki z ciężkim plecakiem, zdecydowanie lepiej wybrać obuwie z wysoką cholewką. Tego typu modele doskonale stabilizują nogę i chronią kostkę przed uderzeniami o skały. Jest to szczególnie ważne w przypadku pań, które często posiadają nieco węższą stopę i potrzebują precyzyjnego dopasowania. Odpowiednio dobrane buty w góry damskie uwzględniają anatomię kobiecej stopy, oferując nie tylko bezpieczeństwo, ale także wysoki komfort termiczny i estetyczny wygląd, który coraz częściej idzie w parze z funkcjonalnością.
Kupując buty trekkingowe, należy pamiętać o kilku żelaznych zasadach:
Producenci prześcigają się w tworzeniu modeli, które nie tylko świetnie sprawdzają się w terenie, ale także doskonale wyglądają. Kolorowe wstawki, nowoczesny design i smukłe linie sprawiają, że buty te chętnie noszone są również w zimowych stylizacjach miejskich.
Warto wiedzieć, że aby zaopatrzyć się w solidny sprzęt, nie trzeba koniecznie szukać specjalistycznych sklepów alpinistycznych na drugim końcu miasta. Sieć CCC posiada szeroki asortyment obuwia sportowego i trekkingowego, w tym modele renomowanych marek outdoorowych, które zadowolą zarówno początkujących, jak i średniozaawansowanych turystów. Produkty CCC można kupić zarówno stacjonarnie, odwiedzając jeden z wielu salonów, jak i wygodnie zamówić online z dostawą do domu, co daje dużą elastyczność w planowaniu zakupów przed wyjazdem. Dzięki temu masz pewność, że znajdziesz model dopasowany do swoich potrzeb i budżetu, bez konieczności rezygnowania z jakości.
Artykuł sponsorowany
]]>Jak możesz doświadczyć tego na żywo? Przyjdź do Ortisei rano, by zobaczyć start sztafety. Złap optymalne miejsce w Selva, gdy płomień dociera do dolnej stacji Ciampinoi. Śledź trasę wzdłuż Sellarondy, gdzie wyciągi Dolomiti Superski będą specjalnie oznakowane na tę okazję (grafika zostanie do końca sezonu!). Przywitaj sztafetę w Passo Sella, gdzie Val Gardena przekaże pochodnię Val di Fassie.
To nie jest tylko sztafeta – to Twoja szansa, by poczuć puls olimpijskiego ducha tu i teraz. Wyciągi, trasy, stoki – wszystko, co kochasz w Dolomitach, stanie się częścią żywej historii. Nie pozwól, by ten płomień przeszedł obok Ciebie niezauważony. Złap go aparatem i sercem otwartym na przygodę.
Selva Gardena – Podróż olimpijskiego ognia przez Włochy, która rozpoczęła się 6 grudnia w Rzymie, wkrótce dotrze do Dolomitów, regionu górskiego wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, gdzie odbędą się zawody olimpijskie w trzech ośrodkach i zawody paraolimpijskie w dwóch. Dolomiti Superski wspiera organizację 52. etapu sztafety z pochodnią, zaplanowanego na 28 stycznia, który przebiegnie przez Val Gardena i Val di Fassa. W sumie 100 osób będzie uczestniczyć w sztafecie na trasie między Ortisei a Canazei.
Po zatrzymaniu się w Cortina d'Ampezzo 26 stycznia (50. etap) oraz Kronplatz i 3 Zinnen następnego dnia (51. etap), w środę 28 stycznia płomień olimpijski dotrze wczesnym rankiem do Ortisei (Val Gardena), gdzie planowana jest sztafeta przez centrum miasta. Następnie zostanie on przeniesiony do górskiej stacji kolejki linowej Dantercepies, powyżej Selva di Val Gardena, gdzie zostanie odsłonięta replika zniczu olimpijskiego. Wykonana z drewna sosny szwajcarskiej, stanowi ona przykład lokalnego rzemiosła artystycznego i będzie trwałym przypomnieniem tego wydarzenia o znaczeniu globalnym.
Następnie narciarze przeniosą płomień olimpijski w kierunku Selva, zjeżdżając jednym ze stoków, na których odbyły się Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Alpejskim w 1970 roku. W dolnej stacji kolejki linowej Ciampinoi w Selva Gardena burmistrz Tobias Nocker powita sztafetę i złoży hołd płomieniowi olimpijskiemu w imieniu całej społeczności Gardena.
Trasa będzie następnie przebiegać kolejką linową do górskiej stacji Ciampinoi, schroniska Ciadinat, Plan de Gralba i górskiej stacji Gran Paradiso. Stąd uczestnik sztafety wraz z pochodnią pojedzie ciągnięty przez konia rasy Haflinger w stylu skijöring przez spektakularne Miasto Kamieni u podnóża masywu Sassolungo. W dolnej stacji wyciągu krzesełkowego Sasso Levante w Passo Sella odbędzie się uroczysta ceremonia przekazania pochodni przez nosicieli z Val Gardena ich kolegom z Val di Fassa.
]]>Na terenie ośrodka działa kilka szkółek narciarskich dla dzieci – mogą uczyć się w grupach, pod okiem certyfikowanych nauczycieli. W tym czasie dorośli mogą korzystać z dziesiątek kilometrów świetnie przygotowanych tras – albo tak, jak ja – również zapisać się na lekcje jazdy na nartach!
Podczas, gdy moja rodzina świetnie radziła sobie na stoku – ja zapisałam się do szkółki dla dorosłych (mają biuro na stoku) Razem z innym czterema dorosłymi uczniami z Niemiec, Szwecji, Rumunii i Włoch – uczyłam się, jak wyjść z pługu i zacząć jeździć na wyższym poziomie zaawansowania.
Zajęcia trwały kilka godzin dziennie i trwały 4 dni – to był fantastyczny czas, kiedy wspólnie pokonywaliśmy strach przed prędkością i uczyliśmy się techniki zjazdów.
]]>Nawiązując do poprzedniego sukcesu imprezy, tegoroczna edycja przyniosła niespodziankę, którą polubią wszyscy fani Petry Vlhovej. Podczas weekendu artystów z dziesięciu krajów powstały aż dwie rzeźby legendarnej już olimpijskiej mistrzyni. Pierwsza ze skandynawskiego finezjonu zmaterializowała się na szczycie Łomnickiego Szczytu – to dzieło zespołu z Iraku przy okazji inauguracji konkursu. Druga zaś powstawała bezpośrednio na Hrebionku, gdzie rywalizowali polscy rzeźbiarze lodowi, tworząc konkurencyjną interpretację. Oba dzieła stanowiły inspirujący hołd dla polskiej narciarki i jego svetowego dorobku.
Konkurenci mieli do dyspozycji jeden dzień (sobotę) i kolejny (niedzielę) – każdy zespół otrzymał po 10 bloków lodu, łącznie 1,25 tony surowca, z którego w ciągu zaledwie 8 godzin musiał wyrzeźbić dzieło zgodnie z narzuconą tematyką. Takiego wyzwania mogą sprostać jedynie artyści najwyższego kalibru, którzy połączyli technikę rzeźbiarską z kreatywnym podejściem.
Jury pod przewodnictwem węgierskiego mistrza Zsolta Tótha dokonało selekcji najtrudniejszej – oceny artystycznej i profesjonalnej. Równocześnie publiczność bywająca na Hrebionke mogła oddać głos na swoich ulubionych twórców, wyłaniając zwycięzcę Nagrody Publiczności.
Punktem kulminacyjnym konkursu stała się wystawa artysty Zsolta M. Tótha – węgierskiego mistrza świata w dziedzinie rzeźbiarstwa lodowego. Jego pokazy zafascynowały publiczność, która z rosnącym zainteresowaniem obserwowała pracę wykonaną na żywo.
Wśród zawodników wyróżnili się również mongolska para małżeńska – artyści, którzy już w ubiegłym roku zdobyli serca publiczności swoją energią i pomysłowością. Podobnie ciepło przyjęta została indonezyjska dwójka znana z niezachwianego pozytywnego podejścia, które zaraźliwie wpłynęło na atmosferę całej imprezy.
Tegoroczna edycja okazała się nie tylko artystycznym sukcesem, ale także organizacyjnym wyczynem. Mimo tradycyjnie wysokiej frekwencji na Hrebionke, impreza obeszła się bez zatorów komunikacyjnych, problemów z parkowaniem czy długich kolejek do wyciągów. To świadectwo profesjonalnego podejścia zespołu organizacyjnego kierowanego przez Lukáša Brodanskiego.
Zespoły utworzyły łącznie 20 rzeźb lodowych – połowa z nich pozostanie w ekspozycji na otwartym powietrzu na Hrebionke codziennie do godz. 18:15 z oświetleniem nocnym. Druga połowa dzieł czeka na zwiedzających w Galérii Lodowych Mistrzów (małej kopule) i będzie dostępna wraz z Tatrzańskim Lodowym Domem do 18 kwietnia.
To idealna okazja dla wszystkich miłośników gościnnych górskich przestrzeni, którzy chcą zobaczyć niezwykłą fuzję sztuki nowoczesnej i tradycyjnego rzemiosła lodowego na tle Tatr.
]]>Pracownicy ośrodków narciarskich nie zamykają tras dla zabawy. Nigdy nie jest to ograniczanie Twojej wolności, czy zabezpieczaniu jakichś „tajnych" tras. Są konkretne, techniczne powody:
Każdy z tych powodów może oznaczać utratę kontroli, brak możliwości panowania nad nartami i zderzenie z przeszkodą. Dokładnie to, co stało się w Jasnej.
28-letni Polak wszedł na trasę oznaczoną jako zamkniętą. Stok był silnie oblodzony. Narciarz poruszał się z dużą prędkością, a na oblodzonej trasie nie było szansy na kontrolę jazdy. Stracił równowagę i poleciał bez kontroli i możliwości wytacenia prędkości — uderzył w barierę ochronną z taką siłą, że doznał obrażeń wielonarządowych.
Mimo błyskawicznej akcji ratunkowej:
Mężczyzna zmarł w wyniku obrażeń. Zostawił rodzinę i bliskich.
To nie jest opowieść mająca cię przestraszyć, to jest histroria, która zdażyła się wczoraj i oby nigdy więcej nie powtórzyła.
Niestety, historia z Jasnej nie jest izolowanym przypadkiem. W ostatnich latach obserwujemy niepokojący trend wypadków, w których narciarz ignoruje zamknięcie trasy:
Widzisz wzór? To nie były wypadki spowodowane złym przygotowaniem tras czy błędem ratowników. To były wypadki spowodowane ignorowaniem bezpieczeństwa.
Czasami słyszymy takie uzasadnienia:
Wszystkie te myśli są złudne.
Umiejętność jazdy na nartach nie chroni cię przed oblodzeniem. Nawet świetny narciarz może stracić kontrolę na lodzie — prawo fizyki jest dla każdego takie samo. Jeśli widzisz innych narciarzy na zamkniętej trasie, to nie oznacza, że to bezpieczne — oznacza to, że oni podjęli ZŁĄ decyzję i zbędne ryzyko, nie dołączaj.
Każdy narciarz — od początkującego do doświadczonego — powinien sobie dzisiaj zadać pytanie: czy moje ego jest warte mojego życia?
Bo właśnie o to chodzi. Jeśli wjeżdżasz na zamkniętą trasę, musisz wiedzieć, że:
To brzmi ostro? Ma tak brzmieć.
Ostatnie osobiste słow
W Jasnej 21 stycznia 2026 roku zginął człowiek. Jego bliscy stracili go nie z powodu wypadku na otwartej trasie czy nieszczęścia — ale z powodu świadomego wyboru ignorowania ostrzeżeń.
To się dało uniknąć.
Nie respektowanie zakazów i zamknietych tras to egoizm i poczucie, że przepisy nie dotyczą ciebie.
Zamknięte trasy są zamknięte. Koniec dyskusji.
Dbaj o siebie. Jeśli znasz kogoś, kto ignoruje zakazy wjazdu na zamkniete trasy - porozmawiaj z nim, wyjaśnijż, że naraża nie tylko swoje życie i zdrowie.
PS
Zdjęcie ilustrujące artykuł pochodzi z krótkiego video nagranego podczas otwarcia tegorocznego sezonu w Jasnej (koniec listopada 2025) zblurowane osoby, było ich bardzo dużo, zjeżdżały po zamkniętej trasie. Dorośli, dzieci z dorosłymi, młodzież. Jak myślicie jako język przeważał na starcie trasy?
]]>
Znasz to uczucie, gdy jeden weekend sportowy oznacza wertowanie programu TV, sprawdzanie kilku aplikacji i logowanie się na różne platformy? To trochę jak posiadanie kilku różnych kluczy do własnego domu – męczące i niepraktyczne. Na szczęście ten cyfrowy bałagan można łatwo uporządkować.
Pomyśl o telewizji internetowej jak o jednym karnecie na wszystkie stoki. Zamiast kupować osobne wejściówki (i subskrypcje!), by zobaczyć Puchar Świata w skokach, emocjonujący biathlon czy zmagania alpejczyków, zyskujesz dostęp do kanałów, które transmitują je wszystkie. Wszystko w ramach jednej, wygodnej usługi, bez ukrytych kosztów.
Koniec z nerwowym poszukiwaniem transmisji tuż przed startem zawodów. Otwierasz jedną aplikację i masz pewność, że nie ominie Cię żaden kluczowy moment. To tak proste, jak powinno być od samego początku.
Ten cyfrowy labirynt ma swoje konkretne przyczyny. Z jednej strony mamy fragmentację praw do transmisji – skoki narciarskie oglądasz na TVN, biathlon na TVP Sport, a gdy przychodzi czas na Puchar Świata w narciarstwie alpejskim, okazuje się, że jest on dostępny wyłącznie na płatnych kanałach Eurosportu. To tworzy informacyjny chaos, w którym trudno się odnaleźć.
A co, jeśli akurat wyjedziesz na ferie? Wyobraź sobie, że siedzisz w alpejskim pensjonacie, chcesz obejrzeć relację z polskim komentarzem, a na ekranie widzisz komunikat o geoblokadzie. To właśnie przez takie bariery, połączone z kosztami kilku różnych subskrypcji, tracisz najlepsze momenty sezonu. Zamiast czystych sportowych emocji, dostajesz dawkę niepotrzebnej frustracji.
Telewizja internetowa, często oparta na technologii IPTV, działa jak inteligentny agregator. Zbiera w jednym miejscu kanały, które normalnie musiałbyś kupować w osobnych pakietach – od tych ogólnodostępnych, jak TVP Sport, po specjalistyczne stacje premium. Wszystko to ląduje w jednej, intuicyjnej aplikacji.
Nie jesteś już przywiązany do telewizora w salonie. Finałowy zjazd możesz obejrzeć na tablecie w kuchni, a decydujący skok na smartfonie, czekając na znajomych. Twoje centrum sportowe podróżuje razem z Tobą na dowolnym urządzeniu, wystarczy dostęp do internetu.
Takie rozwiązanie to nie tylko wygoda, ale i realna oszczędność. Zamiast płacić za kilka różnych usług, z których każdej używasz tylko do jednej dyscypliny, inwestujesz w jeden, przejrzysty abonament. Koniec z przepłacaniem za dziesiątki kanałów, których i tak nigdy nie włączasz. Masz to, czego potrzebujesz, i nic ponad to.
Skoro wiesz już, że telewizja internetowa to Twój bilet na trybuny, pora wybrać najlepsze miejsce. Diabeł tkwi w szczegółach, a nie każda platforma jest stworzona z myślą o prawdziwym kibicu. Na co więc zwrócić uwagę?
Przede wszystkim sprawdź, czy usługa oferuje funkcję Catch Up TV (lub Replay). To Twój wehikuł czasu. Dwa kluczowe biegi odbywają się w tym samym momencie? Żaden problem – jeden oglądasz na żywo, a drugi włączasz od początku zaraz po nim. To także funkcja ratunkowa, gdy przegapisz start ulubionego zawodnika – po prostu cofasz transmisję na żywo.
Kolejna rzecz to jakość i stabilność streamingu, zwłaszcza w aplikacji mobilnej. Czy obraz jest równie ostry i płynny na smartfonie, co na telewizorze? Nikt nie chce, by decydujący skok zaciął się w kluczowym momencie. Na koniec zerknij na przewodnik po programach (EPG) – czy jest czytelny i pozwala łatwo zaplanować sportowy weekend? To te małe rzeczy decydują o komforcie kibicowania.
Funkcje to jedno, ale co z samą ofertą kanałów? Zanim zdecydujesz, sprawdź, czy platforma daje Ci dostęp do sportowego serca zimy. Podstawą są oczywiście Eurosport 1 i 2, które transmitują kluczowe zawody z cyklu Pucharu Świata FIS czy widowiskowe X-Games.
Prawdziwą perełką są jednak pakiety z kanałami zagranicznymi, takimi jak austriacki ORF czy włoski Rai Sport. Dzięki nim nie tylko obejrzysz niszowe zawody, ale też zyskasz alternatywę, gdy polski komentarz Ci nie odpowiada. Pamiętaj, że mówimy o wydarzeniach o ogromnej skali – transmisja Pucharu Świata w lotach narciarskich w TVP1 potrafiła przyciągnąć ponad 1,8 miliona widzów. Dobra usługa gwarantuje, że będziesz w centrum takich emocji, bez żadnych kompromisów.
Wiele nowoczesnych platform oferuje możliwość nagrywania transmisji (funkcja PVR) i oglądania ich offline. Koniec z nerwowym szukaniem zasięgu w pociągu – ulubione zawody czekają na Ciebie w pamięci tabletu. To także dostęp do rozbudowanego archiwum, dzięki któremu wrócisz do emocji sprzed tygodnia, kiedy tylko zechcesz.
Najlepsze serwisy streamingują wydarzenia w jakości HD, a nawet 4K. Wyobraź sobie te detale na dużym ekranie Smart TV – każdy kryształek lodu i grymas skupienia na twarzy zawodnika. To właśnie bezkompromisowa jakość obrazu zamienia oglądanie w prawdziwe przeżywanie sportowych emocji.
Prawdziwa pasja to coś więcej niż oglądanie transmisji na żywo. To chęć zrozumienia dyscypliny, poznania jej kulis i czerpania inspiracji. Dlatego najlepsze platformy TV internetowej to nie tylko kanały sportowe, ale też bogate biblioteki treści na żądanie (VOD). Szukasz filmu dokumentalnego o legendach alpinizmu? A może tutorialu, jak przygotować narty do sezonu? To wszystko znajdziesz w jednym miejscu.
Pomyśl o tym w ten sposób: serwisy takie jak Player czy Max, które będą transmitować Puchar Świata w skokach narciarskich w sezonie 2025/2026, to nie tylko emocje z Turnieju Czterech Skoczni na żywo. To również dostęp do programów analitycznych, wywiadów z zawodnikami i materiałów o kulisach zawodów. Zamiast być tylko pasywnym widzem, stajesz się częścią tego świata, pogłębiając swoją wiedzę i pasję, kiedy tylko masz na to ochotę.
Problem rozproszenia transmisji sportów zimowych na wielu, często odrębnie płatnych kanałach, stanowi barierę dla kibiców. Śledzenie pełnego sezonu Pucharu Świata w różnych dyscyplinach może wymagać dostępu do kilku stacji jednocześnie.
Agregacja sygnału w modelu OTT: Rozwiązaniem tego problemu są platformy telewizji internetowej (OTT), które legalnie agregują sygnał od wielu nadawców i udostępniają go w ramach jednej usługi. Dzięki temu użytkownik zyskuje dostęp do zróżnicowanej oferty programowej za pośrednictwem pojedynczej aplikacji, bez potrzeby instalacji anteny czy dekodera.
W serwisach typu telewizja internetowa, takich jak Pilot WP, kluczową funkcjonalnością jest konstrukcja pakietów kanałów. Dostęp do stacji takich jak Eurosport 1, Eurosport 2 czy TVP Sport w ramach jednej subskrypcji pozwala na oglądanie większości kluczowych wydarzeń sezonu zimowego. Usługa wykorzystuje streaming adaptacyjny, dostosowując jakość transmisji do aktualnej przepustowości łącza internetowego.
Eksperci zalecają, aby przed wyborem usługi zweryfikować dokładną listę kanałów dostępnych w poszczególnych pakietach, aby upewnić się, że pokrywa ona transmisje interesujących nas dyscyplin sportowych.
[1] Źródło: https://pilot.wp.pl/strefapilota/sporty-zimowe-na-zywo-gdzie-ogladac-puchar-swiata-w-narciarstwie-biathlonie-i-biegach-narciarskich-transmisje-2025-2026 W sezonie 2025/2026 wszystkie najważniejsze zawody w narciarstwie alpejskim, biathlonie, biegach narciarskich i skokach narciarskich są transmitowane na platformie Pilot WP przez kanał Eurosport, który posiada pełne prawa transmisyjne do tych konkurencji
[2] Źródło: https://www.sportmarketing.pl/media/92689/transmisje-sportow-zimowych-w-polsce-gdzie-ogladac-i-sledzic/
[3] Źródło: https://www.eska.pl/cinema/news/wyniki-ogladalnosci-kanalow-tvp-w-styczniu-2025-jedynka-na-czele-hitem-puchar-swiata-w-lotach-narciarskich-i-the-voice-senior-aa-3buZ-8k3W-s1Mi.html
To jest hit dla rodzin! Kids on Ski to program, który sprawdza się perfekcyjnie dla małych narciarzy w wieku 3–6 lat. Co zyskujesz? Bezpłatny pobyt hotelowy, karnet narciarski, lekcje jazdy i wypożyczenie sprzętu – ale tylko pod warunkiem, że towarzyszący dorosły płaci za siebie. To idealna okazja, aby wprowadzić małe dziecko w świat narciarstwa w bezpiecznym i zabawnym otoczeniu.
Program dostępny jest w kilku terminach: 18–25 stycznia, 25 stycznia–1 lutego, 15–22 marca, 22–29 marca oraz 29 marca–5 kwietnia. Wybierz termin, który najlepiej pasuje Twojemu harmonogramowi!
Marzec to idealny czas na jazdę w słońcu! March Special (ważna 14–22 marca) pozwala na znaczne oszczędności. Rezerwując pobyt w partnerskim obiekcie, możesz wybrać:
Skipass 5–8 dniowy za darmo lub ze zniżką na cały obszar SkiArea Madonna di Campiglio lub ograniczony tylko do Folgaridy Marilleva czy Pinzolo
Wariant "5 z 7" – 5 dni jazdy, 2 dni na zwiedzanie i relaks w okolicy i korzystanie z atrakcji promocyjnych (w tym jedno darmowe doświadczenie)
Karnet ważny również na SuperSkiramę
Jeśli preferujesz krótszy wyjazd (16–19 marca), zarezerwuj pobyt i otrzymasz zniżkę na karnet 3–4 dniowy.
Chcesz zakończyć sezon w stylu? Free Ski (21–29 marca) daje Ci darmowy karnet SuperSkiramy przy rezerwacji pobytu w partnerskim obiekcie. Alternatywnie możesz wybrać zniżkę na karnet 3–8 dniowy do SkiArea Madonna di Campiglio. Ostatnie słoneczne dni na stoku bez podwyżonych cen – to nie do przegapienia!
Spring Special (28 marca–5 kwietnia) to ostatnia okazja przed końcem sezonu. W tym okresie na stokach jest mniej narciarzy, a dni są najdłuższe. Rezerwując pobyt:
Wybierz karnet 5–8 dniowy za darmo lub ze zniżką (całe SkiArea lub wybrane ośrodki)
Opcja "5 z 7" dla mieszanki jazdy i eksploracji terenu
Karnet 3–4 dniowy ze zniżką dla osób preferujących krótkszy wyjazd (3 marca–2 kwietnia)
Spędzić Wielkanoc jeżdżąc na nartach? Easter Special (4–12 kwietnia) umożliwia celebrację świąt na stokach! Rezerwując pobyt w partnerskim obiekcie, otrzymasz:
Karnet 5–8 dniowy do całego SkiArea (Madonna di Campiglio i Folgarida Marilleva) lub tylko do Folgaridy Marilleva (ostatni dzień: 11 kwietnia 2026) – za darmo lub ze zniżką
Wariant "5 z 7" do połączenia jazdy z poznawaniem okolicy
Karnet 3–4 dniowy ze zniżką dla Wielkanocnych miniaturek (6–9 kwietnia)
Samochodem: Trasa wiodąca przez Czechy, Austrię lub Niemcy. Z Katowic to około 900–1000 km. Przejazd zajmie około 12–14 godzin jazdy. Musisz zaplanować przystanki albo podzielić jazdę na dwa dni.
Samolotem + transfer: Loty do Włoch (Mediolan, Wenecja, Bolzano) + wynajem samochodu lub transfer na miejscu. Madonna di Campiglio znajduje się w Trentino, w sercu Dolomitów.
Autobusem: Wybierz połączenia międzynarodowe z Polski na Włochy, np. poprzez operatorów takich jak FlixBus. To najtańsza opcja, ale najdłuższa (20+ godzin).
Pociągiem: Połączenia przez Austria do Włoch. Wygodne, ale wymagają transferu na miejscu.
]]>
Organizacja igrzysk w 2026 roku to przedsięwzięcie nieporównanie większe niż w przeszłości. Obszar goszczący imprezy obejmuje około 22 tys. kilometrów i rozciąga się na terenie trzech regionów północnych Włoch: Lombardii, Wenecji Euganejskiej i Trentino i Południowego Tyrolu. Zawody będą się odbywać w czterech głównych centrach:
Struktura geograficzna olimpiady odzwierciedla naturalną bliskość tych ośrodków w Alpach i pozwala na wykorzystanie infrastruktury już istniejącej oraz budowanej specjalnie na potrzeby igrzysk.
Cortina d'Ampezzo to miejscowość o bogatej historii olimpijskiej. Położona w sercu Dolomitów, wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, od dziesięcioleci przyciąga luksusowych turystów i sportowców zimowych z całego świata. Miejscowość słusznie nosi tytuł „Perły włoskich Dolomitów" – nie tylko ze względu na swoje położenie, ale także jako ośrodek narciarski światowej klasy
]]>Położony w mieście Kayseri ośrodek Erciyes znajduje się na najwyższym szczycie Centralnej Anatolii (3916 m n. p. m.). Nowoczesne dwuosobowe wyciągi krzesełkowe, kolejki gondolowe oraz przepustowość 26 750 osób na godzinę tworzą tu komfortowe warunki do jazdy. W okolicy warto odkryć Kapadocję z jej bajkowymi kominami i hotelami w grotach skalnych oraz spróbować lokalnych potraw – pastırma, mantı i tureckiego wina wytwarzanego z winogron odmiany Emir.
]]>W skrócie: dla „statystycznego” narciarza jeżdżącego 8–10 dni w roku jedna narta o szerokości 80–85 mm będzie obiektywnie lepsza od slalomki. W większości typowych warunków w PL/Alpy (twardo rano, ale też przetarty, rozjeżdżony stok) szersza narta będzie bardziej uniwersalna od slalomki 65–67 mm. Jeśli boisz się szerokości to zacznij od węższej narty allround/all‑mountain 75–80 mm.
Minusy:
Minusy:
W sobotę 17 stycznia na włoskich trasach rozegrano zjazd kobiet, który przyniósł sensacyjne zwycięstwo dla Nicol Delago (Włochy). Włoszka czasem 1:46.28 pokonała niemiecką zawodniczkę Kirę Weidle-Winkelmann (strata 0.20 sekundy) i amerykańską legendę – 41-letnią Lindsey Vonn, która powróciła do formy i zajęła trzecie miejsce (strata 0.26 sekundy).
Dla polskiej reprezentacji było to niezbyt udane zawody. Maryna Gąsienica-Daniel, nasza najlepsza alpejka, zajęła 42. miejsce (czasem 1:16.77, strata 2.73 sekundy). Polka straciła na trasie, ale udowodniła, że systematycznie pracuje nad powrotem do światowej czołówki.
W niedzielę 18 stycznia supergigant kobiet przejęła Emma Aicher (Niemcy), która triumfowała czasem 1:14.04. Lindsey Vonn ponownie stanęła na podium, zajmując drugie miejsce (strata 0.27 sekundy), co pokazuje doskonały powrót 41-letniej legend-y. Trzecie miejsce przypadło czeskiej zawodniczce Ester Ledeckiej (strata 0.94 sekundy).
Gąsienica-Daniel również wzięła udział w supergigancie, jednak nie ukończyła zawodów.
Legendarny Lauberhorn w Wengen był pojedynkiem dzisiejszych gigantów alpejskiego narciarstwa.
Super-G (16 stycznia, piątek): Giovanni Franzoni (Włochy) zanotował sensacyjne zwycięstwo czasem 1:45.19, co było jego pierwszym triumfem w Pucharze Świata. Drugi był Austriak Stefan Babinsky, trzeci – Włoch Von Allmen.
Zjazd mężczyzn (17 stycznia, sobota): Marco Odermatt po raz czwarty z rzędu wygrał na Lauberhorne, triumfując czasem 1:33.14 z przewagą 0.79 sekundy względem drugiego Vincenta Kriechmayra (Austria). Trzecie miejsce zajął Giovanni Franzoni. To była już siódma wygrana Odermatta w sezonie.
Slalom mężczyzn (18 stycznia, niedziela): To była najciekawsza konkurencja weekendu. Norweg Atle Lie McGrath wygrał czasem 1:45.99, pokonując swojego wielkiego przyjaciela i byłego kolegę z zespołu – Lucasa Pinheiro Braathena (Brazylia, reprezentant norweskiego pochodzenia) o 0.47 sekundy. Trzecie miejsce zajął inny Norweg, Henrik Kristoffersen (strata 0.81 sekundy), który zarazem osiągnął historyczne 100. podium w karierze Pucharu Świata.
McGrath, 25-letni zawodnik, stanął na czele klasyfikacji slalomu z 372 punktami, wyprzedzając Braathena o 21 punktów.
Marco Odermatt utwierdza pozycję faworyta igrzysk. Szwajcarski narciarz pokazuje dominację nie do przełamania, szczególnie w dyscyplinach prędkościowych. W klasyfikacji ogólnej prowadzi z ogromną przewagą nad konkurentami.
Powrót Lindsey Vonn wciąż fascynuje. 41-letnia legenda narciarstwa alpejskiego nie tylko startuje, ale regularnie trafia na podium, co jest godne uwagi na kilka tygodni przed Igrzyskami Olimpijskimi.
McGrath i norweskie narciarstwo w formie. Po raz kolejny Norwegia dominuje w slalomie. Młodi narciarze jak McGrath i doświadczeni jak Kristoffersen pokazują, że norweska szkoła narciarstwa pozostaje niezawodna.
Polskie ambicje. Maryna Gąsienica-Daniel pracuje konsekwentnie nad powrotem do światowej czołówki, szczególnie w slalomie gigancie, gdzie niedawno zajmowała miejsca w pierwszej dziesiątce.
Weekend w Wengen i Tarvisio pokazał, że konkurencja na Igrzyskach Olimpijskich 2026 w Mediolanie-Cortinie będzie niesamowita. Odermatt pojedzie do Mediolanu jako olbrzymi faworyt, ale zawsze w narciarstwie alpejskim mogą zdarzać się niespodzianki. Za kilka tygodni stwierdzimy, czy obecna forma utrzyma się do igrzysk czy pojawią się niespodzianki.
]]>Tak było podczas pierwszej wizyty Jarka w 2019 roku:
Nauders nie próbuje być Ischgl czy Soelden. Nie próbuje być niczym innym niż sobą. Wieczorem nie dudni tu muzyka, nikt nie próbuje przekrzyczeć nikogo w narciarskich butach, a jedyne światła, które migoczą, to te z pubów, gdzie atmosfera jest bardziej „pogadajmy”, a mniej „tańczmy na stole”. W miasteczku czuć Tyrol, ale też włoski luz. To właśnie pogranicze nadaje ton – w karczmie obok siebie siedzą Austriak, Włoch i Polak, a rozmowa toczy się o tym, gdzie śnieg jest bardziej miękki i gdzie kawa smakuje lepiej – czy austriacka melange nie jest jednak lepsza od włoskiej latte.
]]>Skrót IG‑L oznacza austriacką ustawę o ochronie powietrza (Immissionsschutzgesetz‑Luft), na mocy której na niektórych odcinkach wprowadza się niższe limity prędkości przy podwyższonym zanieczyszczeniu powietrza.
Ograniczenia te są oznaczone na znakach dopiskiem „IG‑L”, np. „100 IG‑L”, i mogą być stałe lub zmienne (włączane przy pogorszonych warunkach).
Odcinki IG‑L znajdują się m.in. w Tyrolu, Salzburgu, Styrii, Górnej Austrii i Karyntii, na fragmentach autostrad A12, A13, A10 i A1 oraz niektórych dróg ekspresowych.
Łącznie mowa o ponad 400 km dróg objętych „ekologicznym setką”, często w dolinach alpejskich i rejonach dużych miast, gdzie problemem jest smog i hałas.
Standardowo dla aut osobowych obowiązuje: 50 km/h w terenie zabudowanym, 100 km/h poza terenem zabudowanym, 130 km/h na autostradach (jeśli znaki nie mówią inaczej).
W strefach IG‑L limit jest zwykle obniżony do 100 km/h na autostradzie lub 80 km/h na drogach krajowych i trzeba się do niego stosować, nawet gdy ruch jest płynny i pogoda dobra.
Za złamanie zwykłego ograniczenia grozi mandat od ok. 30 euro wzwyż, natomiast w strefach IG‑L kary są wyższe i mogą sięgać kilkuset euro, a w skrajnych przypadkach nawet powyżej 2000 euro.
W IG‑L liczy się każda przekroczona prędkość: przekroczenie do 30 km/h może kończyć się natychmiastową karą na miejscu, a dodatkowe postępowanie karne jest możliwe przy większych naruszeniach.
Czyste samochody elektryczne i pojazdy z ogniwami wodorowymi są w wielu strefach IG‑L zwolnione z ekologicznego ograniczenia i mogą jechać standardowe 130 km/h, jeśli nie obowiązuje niższy limit z innych powodów.
Zwolnienie dotyczy także aut na zagranicznych numerach, ale pojazd musi być jednoznacznie rozpoznawalny jako elektryczny, np. poprzez odpowiednie tablice (w Austrii zielone) lub oznaczenia na rejestracji.
UWAGA: niektóre źródła podają, że polskie tablice nie są rozpoznawane, W razie mandatu z odcinka IG‑L warto się odwołać, powołując się na elektryczny napęd pojazdu i dołączając kopie dokumentów (dowód rejestracyjny, potwierdzenie rodzaju napędu)
Plug-in hybridy (PHEV): Nie są zwolnione – muszą się stosować do IG-L jak samochody spalinowe.