Igrzyska zaczynają się na małym stoku. Polsce też przydałby się taki impuls
Kiedy myślę o zimowych igrzyskach olimpijskich, widzę nie tylko zawodników walczących o medale. Widzę też dzieci, które po obejrzeniu zawodów chcą pierwszy raz założyć narty. Rodziców szukających klubu. Trenerów, którzy potrafią zamienić chwilowy zachwyt w pasję na lata. Właśnie w tym dostrzegam największą wartość igrzysk: mogą dać narciarstwu impuls, którego nie da się zmierzyć wyłącznie liczbą miejsc na podium.

Dlatego zainteresował mnie głos płynący z Francji przed igrzyskami olimpijskimi i paralimpijskimi w Alpach Francuskich w 2030 roku. Domaines Skiables de France przypomina, że narciarstwo zaczyna się lokalnie - w klubach, stowarzyszeniach, wśród dzieci i ich rodzin. Nie na olimpijskiej trasie, lecz na najbliższym stoku.
Wielkie wydarzenie wyrasta z codziennej pracy
Według szacunków DSF francuscy operatorzy ośrodków narciarskich wspierają sport i stowarzyszenia świadczeniami o wartości około 40 mln euro rocznie. To nie tylko pieniądze, ale również udostępnianie tras, przygotowanie stoków, praca personelu i sprzętu. Pomoc, której często nie widać, a bez której trudno wyobrazić sobie regularne treningi i lokalne zawody. Źródło: domaines-skiables
Podoba mi się takie podejście. Przyszły mistrz potrzebuje nie tylko talentu, ale też miejsca do jazdy i ludzi, którzy pomogą mu się rozwijać. A przecież nie każde dziecko musi zostać mistrzem. Równie wartościowym rezultatem jest ktoś, kto polubi ruch, nabierze pewności siebie i będzie wracał na narty przez kolejne lata.
Francuski przykład nie pokazuje, że igrzyska stworzą narciarstwo od podstaw. Raczej odwrotnie: wielkie wydarzenie ma korzystać z istniejącej infrastruktury i wieloletniej pracy lokalnych środowisk. Może jednak nadać tej pracy większą rangę i zachęcić do dalszego wsparcia.
Impuls dla polskiego narciarstwa
Gdy piszę, że przydałby nam się olimpijski impuls, nie mam na myśli bezwarunkowego postulatu organizacji igrzysk za wszelką cenę. Chodzi mi przede wszystkim o mobilizację: wspólny cel, który połączyłby rząd, samorządy, ośrodki narciarskie, szkoły, kluby i rodziców.
W moim przekonaniu taki cel powinien przekładać się na konkretne działania:
dostępniejsze cenowo zajęcia i karnety dla dzieci uczestniczących w lokalnych programach;
stałą współpracę klubów z operatorami stoków;
możliwość wypożyczenia sprzętu na początku narciarskiej przygody;
wsparcie trenerów i instruktorów pracujących z najmłodszymi;
dotacja dla małych klubów;
rozwój miejsc do nauki jazdy, biegania na nartach i pierwszych prób sportowych;
lokalne zawody, w których liczy się również udział, postęp i dobra atmosfera.
Polska: popularność przed ekranem, nierównowaga w szkoleniu
U nas warto oddzielić popularność oglądania sportu od jego uprawiania. Skoki narciarskie potrafią przyciągać milionową publiczność - olimpijski konkurs na dużej skoczni w lutym 2026 roku zgromadził w szczytowym momencie ponad 2,7 mln widzów TVP1. Tymczasem według zliczenia zawartego w załączonej analizie w kadrach PZN w sezonie 2024/25 było 78 skoczków: 25 w kadrach seniorskich i 53 w juniorskich oraz szkołach mistrzostwa sportowego. To nie wszyscy uprawiający skoki w Polsce, ale skala pokazująca, jak niewielkie zaplecze kadrowe stoi za ogromnym zainteresowaniem telewizyjnym. Źródło: centruminformacji.tvp
Finanse są bardziej złożone, niż sugeruje proste hasło, że „wszystko idzie na skoki”. Według opracowania koszty działalności statutowej PZN wyniosły w 2024 roku 48,6 mln zł, a przychody z umów z Ministerstwem Sportu i Turystyki pokrywały około 52% tej kwoty. Istotnym źródłem finansowania była również działalność gospodarcza, obejmująca reklamę, marketing i prawa telewizyjne. Nie można więc pomijać komercyjnej strony sportu.
Jak rozkładają się środki między dyscypliny? Analiza przedstawia dwa warianty szacunkowego podziału wybranej puli 23,66 mln zł dotacji szkoleniowych i zadań przypisanych do dyscyplin:
skoki narciarskie: około 34-38%;
biegi narciarskie: około 24-26%;
narciarstwo alpejskie: około 7-15%;
snowboard wraz z freestyle’em: około 14-25%.
To wyniki modelowych obliczeń, nie oficjalny podział wydatków PZN ani potwierdzone granice rzeczywistych udziałów. Opracowanie podkreśla, że większość dotacji jest wykazywana w pulach wspólnych, a snowboardu nie wyodrębniono tutaj od freestyle’u.
Jeszcze bardziej wymowna jest dla mnie liczba alpejczyków: według tej samej analizy w sezonie 2024/25 kadry seniorskie obejmowały zaledwie cztery osoby, a juniorskie i SMS - 28. Nie dowodzi to samo w sobie niedofinansowania, ale skłania do pytania, jak budować szerszą drogę od rekreacyjnej jazdy na stoku do regularnego szkolenia sportowego.
Nie piszę tego przeciwko skokom. Chciałbym jedynie, żeby ich telewizyjna popularność pomagała zainteresować ludzi również innymi sportami zimowymi. Żeby zachwyt olimpijskimi zawodami prowadził do pierwszej lekcji na stoku, wypożyczenia biegówek czy zapisania dziecka do klubu.
Potrzebujemy impulsu do uczestnictwa, nie tylko kibicowania
Gdy piszę, że Polsce przydałby się olimpijski bodziec, nie postuluję organizacji igrzysk za wszelką cenę. Myślę przede wszystkim o wspólnym celu, który połączyłby samorządy, ośrodki, szkoły, kluby i rodziców.
Chciałbym, żeby przekładał się na dostępniejsze zajęcia dla dzieci, możliwość wypożyczenia sprzętu, stałą współpracę klubów ze stokami i wsparcie instruktorów. Także na ofertę dla osób z niepełnosprawnościami - we Francji DSF wskazuje między innymi dostosowanie korzystania z wyciągów, szkolenie personelu i współpracę ze specjalistycznymi stowarzyszeniami.
Nie wierzę, że sam olimpijski szyld rozwiąże problemy narciarstwa. Może jednak pomóc postawić właściwe pytanie: co po wielkim wydarzeniu zostanie dla zwykłego człowieka?
Dla mnie najlepszą odpowiedzią byłoby dziecko, które obejrzało olimpijskie zawody, zapragnęło spróbować - i znalazło niedaleko siebie miejsce do nauki oraz ludzi, którzy powiedzieli: „Przyjdź, zaczniemy”.
Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą
Finanse Polskiego Związku Narciarskiego
PZN nie publikuje wydatków według dyscyplin. Poniżej jawne dane ze sprawozdań (rok 2024) oraz autorski szacunek podziału na skoki, biegi, narciarstwo alpejskie i snowboard.
Skąd pochodzą pieniądze PZN (2024)
Źródło: sprawozdanie finansowe PZN za 2024.
Dotacje MSiT według zadań, mln zł (2023 i 2024)
Źródło: sprawozdania finansowe PZN za 2023 i 2024. Suma dotacji jest wyższa niż przychód z umów z MSiT w rachunku zysków i strat (25,43 mln zł), bo dotacje na sprzęt są księgowane przez rozliczenia międzyokresowe.
Ile z dotacji ma jawnie przypisany sport?
Dotacje MSiT 2024: 25,9 mln zł
Przypisanie Akademii Lotnika i LGP Szczyrk do skoków wynika z nazw zadań i zakupu mobilnych skoczni (interpretacja autora). Źródło: sprawozdanie finansowe PZN za 2024.
Szacunek podziału na dyscypliny
Podział 23,7 mln zł z puli szkoleniowej 2024, mln zł
Pula seniorska (kadra olimpijska i Super Trener: 12,99 mln zł) dzielona kluczem A lub B. Pula młodzieżowa (kadra młodzieżowa i SMS: 7,90 mln zł) dzielona wg liczby juniorów w kadrach. Do tego kwoty przypisane wprost: skoki 1,8 mln zł, snowboard 0,85 mln zł, kombinacja norweska kobiet 0,114 mln zł. Klucz B pochodzi z nieoficjalnej wypowiedzi Jana Winkiela, byłego sekretarza generalnego PZN, na Wykopie (2022). Liczba kadrowiczów nie oddaje kosztów szkolenia.
Udział dyscyplin w puli szkoleniowej, % (różne źródła i lata)
Źródło danych 2015–2017: wystąpienie pokontrolne NIK. Snowboard obejmuje snowboard alpejski, cross, slopestyle i halfpipe.
Liczba zawodników w kadrach PZN, sezon 2024/25
Źródło: sprawozdanie z działalności Pionu Sportowego PZN, zliczenie autora z list imiennych. Snowboard obejmuje snowboard alpejski (PGS, PSL, SBX) oraz big air i slopestyle.
Źródła










