Snowboard rośnie w USA. Dlaczego na europejskich stokach widać coś innego?
Najnowsze dane ze Stanów Zjednoczonych pokazują wyraźne odbicie snowboardu. W sezonie 2025/26 na desce jeździło 10,6 mln Amerykanów – o około 9% więcej niż rok wcześniej. Narciarstwo alpejskie zatrzymało się natomiast na poziomie około 13,2 mln uczestników. Czy oznacza to, że snowboard ponownie przejmuje stoki? Niekoniecznie. W Europie sytuacja wygląda inaczej, a codzienne obserwacje w ośrodkach – szczególnie w snowparkach – często prowadzą do odwrotnego wniosku.

Snowboard napędza wzrost w USA
Według badania Snowsports Industries America w sportach zimowych uczestniczyło w sezonie 2025/26 prawie 32 mln Amerykanów. To o około 3% więcej niż zimę wcześniej i najlepszy wynik od sześciu sezonów. Liczba uczestników zwiększyła się z 30,97 do 31,96 mln, mimo zróżnicowanych warunków śniegowych w poszczególnych częściach kraju.
Największą dynamikę zanotował snowboard. Liczba jeżdżących wzrosła z 9,7 do 10,6 mln, czyli o około 9%. Od sezonu 2017/18, kiedy raportowano 7,1 mln snowboardzistów, dyscyplina urosła w siedmiu z ośmiu sezonów.
Snowboard przyciąga przede wszystkim młodszych uczestników. Choć wszystkich snowboardzistów jest w USA o około 20% mniej niż narciarzy alpejskich, w grupie poniżej 25. roku życia proporcje są niemal wyrównane: 5,3 mln snowboardzistów wobec 5,5 mln narciarzy. W ostatnim sezonie pojawiło się łącznie 4,2 mln nowych i powracających riderów, podczas gdy 3,3 mln osób zrezygnowało lub zrobiło sobie przerwę.
Narciarstwo alpejskie w USA wygląda na tym tle znacznie mniej dynamicznie. Liczba uczestników pozostała na poziomie około 13,2 mln, zbliżonym do wyników z poprzednich czterech sezonów. Snowboard nie jest więc jeszcze większą dyscypliną, ale to właśnie on generuje wzrost i skuteczniej przyciąga młodych.
Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą
Europa nie jest kopią USA
Przenoszenie amerykańskich wniosków bezpośrednio na Europę byłoby jednak błędem. Nie istnieje jedno ogólnoeuropejskie badanie, które – tak jak SIA – co roku mierzyłoby liczbę unikalnych narciarzy i snowboardzistów, ich wiek, częstotliwość jazdy oraz przepływ nowych i rezygnujących uczestników.
Europejskie organizacje branżowe raportują przede wszystkim osobodni lub wizyty w ośrodkach. Jeden narciarz spędzający sześć dni na stoku generuje sześć wizyt. Wzrost frekwencji nie musi zatem oznaczać, że przybyło uczestników, podobnie jak rosnąca sprzedaż sprzętu nie musi oznaczać większej liczby snowboardzistów na trasach.
Obserwacja europejskich stoków sugeruje wręcz, że po okresie gwałtownego rozwoju snowboard stracił część swojej dawnej przewagi. Deska nadal ma wierną społeczność, ale jest mniej widoczna niż w szczytowym okresie popularności przypadającym na przełom lat 90. i 2000. Szczególnie wyraźnie widać to w snowparkach, które kiedyś były niemal naturalnym środowiskiem snowboardzistów.
Freeski przejęło snowparki
Najważniejszą zmianą było pojawienie się nowoczesnych nart twin-tip. Umożliwiły jazdę tyłem, wykonywanie rotacji, korzystanie z raili i lądowanie switch. Narciarze otrzymali więc narzędzie pozwalające robić praktycznie to samo, co wcześniej odróżniało snowboard od tradycyjnego narciarstwa.
Pierwsze twin-tipy projektowano właśnie z myślą o halfpipe’ach i parkach, ale z czasem rozwiązanie rozprzestrzeniło się na freeride oraz narty all-mountain. Dawne „snowboard parki” zmieniły się w snowparki przeznaczone dla obu dyscyplin. Dziś największe ośrodki, takie jak Livigno, opisują swoją infrastrukturę wprost jako przestrzeń dla snowboardu i freeski.
To nie była wyłącznie zmiana sprzętowa. Freeski przejęło także znaczną część kultury młodzieżowej: luźny styl, filmy z trikami, jazdę poza trasami, miejskie raile i wizerunek sportu bardziej kreatywnego niż klasyczne narciarstwo. Młody człowiek poszukujący freestyle’u nie musiał już rezygnować z nart i uczyć się jazdy na desce.
W rezultacie na przeszkodach, które dwie dekady temu były zdominowane przez snowboardzistów, coraz częściej przeważają dziś narciarze. Branżowe komentarze wskazują, że rozwój freeski odebrał snowboardowi część nowych uczestników, choć nie należy traktować tego jako jedynej przyczyny zmian.
Dlaczego młodzi wybierają narty?
Duże znaczenie ma sposób rozpoczynania nauki. W europejskich krajach alpejskich oraz w rodzinach wyjeżdżających zimą w góry dzieci najczęściej zaczynają od nart. Szkoły narciarskie, kluby i rodzinne programy szkoleniowe są zwykle lepiej rozwinięte dla narciarstwa niż snowboardu.
Kiedy młody narciarz zaczyna interesować się skokami albo jazdą w parku, może po prostu przesiąść się na twin-tipy. Nie musi uczyć się od początku innego ustawienia ciała, pracy krawędzi i poruszania się z obiema nogami przypiętymi do jednej deski. Jeden zestaw nart pozwala mu jeździć po przygotowanych trasach, w snowparku, a w odpowiedniej wersji także poza trasami.
Zmienił się również sam sprzęt narciarski. Carving, rocker, szerokie narty freeride’owe i lekkie konstrukcje sprawiły, że narty stały się łatwiejsze, bardziej wszechstronne i atrakcyjne wizualnie. Część rozwiązań oraz stylu wypromowanych przez snowboard zostało skutecznie zaadaptowanych przez producentów nart.
Snowboard nie znika
Mniejsza widoczność snowboardzistów na przygotowanych stokach nie oznacza końca tej dyscypliny. Jej najbardziej zaangażowana część przesunęła się w stronę freeride’u, carvingu, splitboardu i tak zwanego snow surfingu. To segmenty mniej widoczne w klasycznym ruchu na stokach w ośrodkach, ale ważne dla producentów specjalistycznego sprzętu.
Dlatego informacje o wzroście rynku snowboardowego trzeba interpretować ostrożnie. Wartość sprzedaży może rosnąć dzięki wyższym cenom, częstszej wymianie sprzętu przez aktywnych użytkowników albo popularności drogich desek freeride’owych i splitboardów, mimo że udział snowboardzistów we wszystkich wizytach na stokach pozostaje stabilny lub spada.
Sama europejska branża wysyła niejednoznaczne sygnały. Część producentów mówiła po słabszych zimach o stagnacji sprzedaży, inni wskazywali wprost na kurczący się rynek snowboardowy, a jeszcze inni obserwowali odbicie w konkretnych niszach. Prognozy przewidujące wzrost sprzedaży nie są więc równoznaczne ze wzrostem liczby osób na desce.
USA i Europa dwa różne rynki
Amerykański raport SIA pokazuje realny i dobrze udokumentowany wzrost liczby snowboardzistów. Badanie przeprowadzono na ogólnokrajowej próbie 15 tys. osób i gospodarstw domowych, reprezentującej mieszkańców USA w wieku od sześciu lat. Nie ma podstaw, aby podważać ten trend.
Nie ma jednak również podstaw, by automatycznie uznać go za trend europejski. Europa ma silniejszą tradycję narciarską, gęstszą sieć klubów i szkół narciarskich, duży rynek rodzinnych wyjazdów oraz rozbudowaną kulturę freeski. W tym otoczeniu nowoczesne narty skutecznie zagospodarowały potrzebę freestyle’u i freeride’u, która wcześniej napędzała rozwój snowboardu.
Najbardziej prawdopodobny obraz jest więc następujący: snowboard przeżywa obecnie wyraźny wzrost w Stanach Zjednoczonych, ale w Europie pozostaje dojrzałą, bardziej niszową dyscypliną. Nie znika, lecz jego udział i widoczność na stokach są mniejsze niż w okresie największego boomu. Jednocześnie freeski przejęło znaczną część młodej publiczności, która 20 lub 25 lat temu prawdopodobnie wybrałaby deskę.
Wystarczy spojrzeć na współczesne snowparki. To właśnie tam najlepiej widać, że europejska historia snowboardu i narciarstwa potoczyła się inaczej niż w USA.
Źródła:
- U.S. Snowboarding Participation Climbs 9% to 10.6 Million in SIA ...
- Ski in the best Snowparks in Europe - Skipass Livigno
- A Twin-tip Ski | Stellar Equipment
- Twin-tip ski - Wikipedia
- Boothy's Blog - Is skiing killing snowboarding? - Mountainwatch
- Wanted: Kids on snowboards - Family Ski News
- Snowboarding: All crisis or innovative development - PowderGuide
- Snowboard Bindings 2024/25 Retail Buyer's Guide
- Borealis Snowboards 2024/25 Preview
- Jones Splitboarding 2024/25 Preview
- Snow Sports Participation Grew Last Year, with Snowboarding ...










