Skip to main content
Bezpiecznie na stoku

Śmiertelne zderzenie na stoku w Austrii. Tragiczny finał zbyt szybkiej jazdy przed garbem

Do wypadku doszło 7 lutego 2026 roku około południa na trasie Schwarzeckalm w ośrodku Maria Alm, należącym do regionu Hochkönig. 20-letni narciarz zjeżdżający w dół stoku zderzył się z 65-letnim skitourowcem, który podchodził pod górę tą samą trasą.

Jakub Burda
Sztukowana ilustracja i mapa trasy narciarskiej w Austrii (Hochkönig). Na tle ośnieżonych gór widoczny jest czerwony napis „Austria” oraz pętla zaznaczająca czerwoną obwódką i strzałką konkretny fragment trasy narciarskiej. Na dole grafiki znajduje się czerwony napis na białym tle: „SĄDOWY FINAŁ WYPADKU”.
Trasa Schwarzeckalm w Maria Alm na której doszło do tragicznego wypadku

Kluczowe znaczenie miało miejsce zdarzenia. Zderzenie nastąpiło tuż za załamaniem terenu, które ograniczało widoczność narciarzowi jadącemu z góry. Mężczyzna poruszał się z prędkością szacowaną na 60–70 km/h. Przejeżdżając przez garb, lekko wybił się w powietrze i nie miał już czasu ani przestrzeni, aby odpowiednio wcześnie dostrzec oraz ominąć osobę znajdującą się poniżej.

Przed niebezpiecznym odcinkiem ustawiono znak nakazujący zmniejszenie prędkości. Sąd uznał, że narciarz nie dostosował jazdy do warunków terenowych i naruszył zasadę FIS nr 2. Zgodnie z nią każdy użytkownik stoku musi jechać z taką prędkością, aby móc zatrzymać się lub bezpiecznie ominąć przeszkodę w granicach widocznego odcinka trasy.

Sąd w Salzburgu uznał 20-letniego narciarza za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci. Wyrok jest prawomocny: skazany ma zapłacić grzywnę w wysokości 2880 euro oraz pokryć koszty postępowania. W toku procesu przyznał, że jechał zbyt szybko i nie zauważył zbliżającego się załamania terenu.

Początkowo zarzut dotyczył rażącego niedbalstwa, jednak biegły ocenił, że prędkość nie spełniała wysokiego progu wymaganego dla takiej kwalifikacji. Jednocześnie podkreślono, że w miejscu o ograniczonej widoczności narciarz nie jechał tak, by móc bezpiecznie zareagować na przeszkodę za garbem.

65-letni skitourowiec doznał ciężkich obrażeń głowy i zmarł w szpitalu. Ranny został także narciarz zjeżdżający — nie miał na sobie kasku.

Ta tragedia pokazuje, że za garbem, zakrętem czy wypłaszczeniem trasa nigdy nie jest „z góry” pusta. Mogą znajdować się tam inni narciarze, snowboardziści, dzieci, osoby uczące się jazdy, pracownicy ośrodka, ratraki, a tam, gdzie regulamin na to pozwala, również skitourowcy.

Pamiętajmy:

  • zwalniaj przed każdym załamaniem terenu, wzniesieniem i odcinkiem o ograniczonej widoczności;

  • bezwzględnie reaguj na znaki ostrzegawcze;

  • nie jedź „na pamięć” — nawet dobrze znana trasa może skrywać nieoczekiwane zagrożenie;

  • przed wyjściem na skitury sprawdź regulamin ośrodka, dozwolone godziny oraz wyznaczone drogi podejścia;

  • zakładaj kask — nie wyeliminuje ryzyka, ale może zmniejszyć skutki urazu.

Bezpieczeństwo na stoku to nie tylko panowanie nad własną jazdą. To również świadomość, że za niewidocznym garbem może znajdować się ktoś, kto nie ma szans usłyszeć ani uniknąć nadjeżdżającego narciarza.



    Zobacz również