Skip to main content
Newsy z Austrii

Ski Food Festival Hochzillertal 2025 relacja z "kulinart"

Lubię swoją pracę, lubię jeździć na nartach i lubię jeść. Łącząc myśli o czekających mnie przyjemnościach, w drodze do Kaltebach wymyśliłem słowo "kulinarty". Sprawdziłem w kilku źródłach, nie znalazłam wystąpień w języku pisanym. Zatem sobie przypisuję wzbogacenie języka polskiego o słowo miłe każdemu narciarzowi. Przecież każda narciarka, każdy narciarz, każda osoba na nartach jeżdżąca oprócz jazdy lubi kosztować lokalnej kuchni. Tym razem miałem okazję poznać górskie schroniska Hochzillertal z zupełnie innej strony, nie kosztowałem kuchni lokalnej, kosztowałem kuchni odległych, czasem egzotycznych. W grudniowy weekend wziąłem udział w 7 już edycji Ski Food Festival, imprezie łączącej jazdę na nartach ze smakowaniem pysznego jedzenia.

Piotr Burda
Ski Food Festival Hochzillertal 2025 relacja z "kulinart"
Ski Food Festival Hochzillertal 2025 relacja z "kulinart"

Siódma edycja Ski Food Festival przywołuje ponownie to, co lata temu przyciągnęło narciarzy do tych stron: festiwal, na którym łączą się dwie pasje – jazda po zaśnieżonych trasach i smaki z całego świata.

Zanim przejdziemy do szczegółów, to gorąco Wam polecam zarezerwować już dziś wolne na kolejną edycję, zróbcie sobie przedłużony weekend na nartach i jak ja w tym roku częstujcie się smakami świata.

Festiwal 2026 odbędzie się  w weekend 12 – 13 grudnia 2026 w ośrodkach Hochzillertal-Kaltenbach i Spieljoch-Fügen w Tyrolu, i będzie promowany jako "najsmaczniejsze otwarcie sezonu w Austrii" ("The most tasteful ski opening in Austria").

Do Kaltenbach jechaliśmy z Adamem nietypową trasą od strony Kals am Grossglockner, gdzie testowaliśmy narty w luksusie - o naszej wizycie w Kals przeczytanie już za kilka dni. Popularne trasy dojazdowe z Polski to:

  • Z południa autostradą A1 na Ostrawę, następnie Brno skąd można pojechać na Mikulov lub Znojmo – trasy połączą się w Linzu
  • Z zachodu Polski najlepiej jechać przez Niemcy Drezno, Monachium, Innsbruck lub jednym z wariantów przez Czechy

Dojazd nie zajmie więcej niż 9 godzin, oczywiście w normalnych warunkach drogowych.

Pisze o czasie dojazdu, by Ci uświadomić, że wyjazd na weekend na narty do Tyrolu to bardzo dobry pomysł, jeśli dodasz do soboty i niedzieli piątek lub poniedziałek to trzy dni na nartach zrekompensują Ci czas poświęcony na podróż.

Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą

Kulinarty w Hochzillertal relacja z 7 edycji Ski Food Festival 2025

Decyzję już podjąłeś, prawda? Ślinka na kuchnie świata już cieknie. Niestety musisz jeszcze kilka miesięcy poczekać. Ja tymczasem opiszę, jak było na Ski Food Festival 2025

Impreza jest jednym z eventów otwierających sezon narciarski w dolinie. Wymyśliła ją kilka lat temu pani Schwartzer, szukając pomysłu na promocję regionu na początku sezonu zimowego

Po kilku latach ustalono obowiązującą do dziś regułę, kilkanaście kuchni świata w kilkunastu schroniskach. W każdym z nich menu trzy daniowe a na stacjach kolei poranne degustacje przekąsek z danym krajem związanych.

Tak to wyglądało w tym roku
Hochzillertal – dziesięć chat, dziesięć światów kulinarnych

W głównym ośrodku narciarskim Hochzillertal czekało na uczestników dziesięć kuchni rozrzuconych po dziesięciu górskich schroniskach.

  1. Chic Bar – Norwegia – Skandynawskie smaki morza i tradycyjne dania nordyckie
  2. Crystal Hut – Izrael – Podróż na Bliski Wschód z bliskowschodnimi smakami
  3. Wedlhütte – Francja – Ikona alpejskich luksusowych schronisk, teraz z menu francuskim
  4. Albergo – Włochy – Włoskie tradycje gastronomiczne prosto na talerz
  5. Mountain View – Niemcy – Rodzime smaki Niemiec, łączące tradycję z nowoczesnością
  6. Firnhütte – Hiszpania – Pasja i tapas z południa
  7. Kaltenbacher Ski Hut – Austria – Regionalnie wierne menu austriackie
  8. Zirmstadl – Szwajcaria – Sery, fondue i tradycje helweckie
  9. Platzlalm – Dania – Skandynawski minimalizm i design na talerzu
  10. Kashütte – Meksyk – Pikantne i kolorowe smaki Ameryki Łacińskiej

Na terenie mniejszego ośrodka Spieljoch-Fügen do dyspozycji była mniejsza, ale równie interesująca oferta:​

  1. Mountain Loft – Wenecja (Włochy) – Włoski szyk z widokiem na góry
  2. Kohleralm – USA – Amerykańskie grille i tradycyjne potrawy
  3. Ski lodge – Chorwacja – Kulinarną podróż wzdłuż Adriatyku

Z kuchnią wenecką mieliśmy przygodę, wrócę do niej później.

Jak zapewnić sobie udział w Fesiwalu? Nic prostszego, wystarczy wykupić voucher na jeden z dwóch dni i następnie zarezerwować stolik w wybranym schronisku. Rezerwacja, choć nie konieczna to mocno zalecana, w godzinach południowego szczytu miejsca przy stołach są bardzo cenne a trudno sobie wyobrazić trzydaniowy posiłek na stojąco. Porcje są na tyle duże, że jeśli nie jesteście łakomczuchami, to bez problemu jedno menu wystarczy na dwie osoby.

Tyle technikaliów, przechodzimy do kulinart. Śniadanie w hotelu, narty wypożyczyliśmy już poprzedniego wieczoru (polecam, pozwala to na zaoszczędzenie cennego narciarskiego czasu), spacer pod dolną stację wyciągu i jedziemy na kilkugodzinne zwiedzanie ośrodka, Adam jest tu pierwszy raz, ja byłem przed laty i nie pamiętam topografii ośrodka.

Ogarniamy mapkę i jedziemy do schroniska z kuchnią francuską, bo na sobotni posiłek wybraliśmy Francję. Okazuje się, że dojazd do Wedelhütte jest prosty. Miejsce posiłku mamy obczajone, więc pora na narty, bo czasu mamy sporo. Zwiedzamy kolejne trasy i wyciągi. Warunki na trasach bardzo dobre, jest twardo, nawet bardzo twardo, ale stoki pokryte są głównie technicznym śniegiem, tego naturalnego jest bardzo mało. (tak było na większości alpejskich stoków w połowie grudnia 2025 roku). Wybór tras jak na początek sezonu jest ok, oczywiście nie wszystkie są czynne, nie wszystkie wyciągi działają, jednak komunikacja MIĘDZY NAJWAŻNIEJSZYMI miejscami jest zapewniona. 

Po kilku zjazdach wracamy do dolnej stacji Wedelexpress i wyjeżdżamy do punktu widokowego, pod którym leży Wedelhutte, schronisko udekorowane jest francuskimi barwami i flagami Ski and Food Festival. Zajmujemy zarezerwowany wcześniej stolik i wybieramy potrawy, ja na główne danie Moule z frytkami a Adam danie o tajemniczej nazwie, które okaże się pięknym kawałkiem grubego boczku z cudownymi dodatkami. Pijemy wino, jemy zupy – już one warte są przyjazdu. Dania główne to z jednej strony moje moules frites i wyrafinowany smak prostego przecież produktu wyjściowego u Adama. Ja wróciłem do czasów młodości spędzonych w Belgii i częstych wizyt na starym mieście w Chez Leon restauracji podającej tylko Moule – Chez Leon. Po głównym daniu deser, wino, espresso i ogarnia nas błogie lenistwo.

Stara prawda daje o sobie znać. Podczas kulinart, jeśli się nie najeździsz przed lunchem, to nie licz, że po będziesz miał siły na jazdę, męczymy wyciągi i trasy powrotne, do doliny zjeżdżamy gondolą i na piechotę wracamy do Hotelu Post. Chwila relaksu, wizyta w SPA i pora na kolację. Nie ma zlituj się, kulinarty zobowiązują. Kolację jemy już zgodnie z trendami, lokalne produkty, rozmowy z sąsiadami. Brakuje czasu na wieczorny obiecany sobie spacer.

Jak to translator z weneckiej zrobił kuchnię wenezuelską

Jadąc do Hochzillertal gorąco dyskutowaliśmy o kuchni z Wenezueli, bo taka miała nas czekać drugiego dnia kulinart w Hochzillertal, dacie wiarę, kuchnia wenezuelska. Rachunek sumienia, kto się zna, kto wie, co jest daniem narodowym Wenezueli? My musieliśmy się posługiwać wujkiem Google, zresztą zupełnie niepotrzebnie, kuchnia wenezuelska okazała się halucynacją AI użytej do tłumaczenia niemieckiego programu na język polski. Kuchnia wenezuelska okazała się wenecką, znowu owoce morza i znów szczęście kulinart zachowane.

Schronisko z kuchnią Wenecką położone było w drugiej części ośrodka. Po szybkim, małym tym razem, śniadaniu wsiadamy w samochód i jedziemy pod dolną stacją wyciągów w Spieljoch. Strategię przenosimy z wczoraj, jedziemy na rekonesans do schroniska Mountain Loft, które okazuje się przyjemnym dla oka molochem w sąsiedztwie górnej stacji gondoli. Tras jest tu mniej. Zjechaliśmy po wszystkich, które były czynne. Fajne czerwone, szkoda jedynie, że nowa trasa Heisse Kante, czarna oznaczona cyfrą 3 jeszcze była zamknięta – jednak jest to powód, by do ośrodka jeszcze kiedyś wrócić.

Lekkie śniadanie sprzymierzeńcem miłośnika kulinart

Tym razem głodni, punkt 13:00 meldujemy się w schronisku, jest dość chłodno i czeka na nas stolik w środku. W oczekiwaniu na krem z pomidorów, na nutę sztuki weneckiej wybieramy wino i danie główne, Adam ravioli z Grana Padano i pesto z trufli, ja Tagliolini z owocami morza. Jedno i drugie danie smakuje wybornie, wraz z winem pozwalają na przeniesienie się do Wenecji. Tiramisu i doppio espresso pozwalają na podniesienie z miejsc i wyruszenie na popołudniową porcję nart.

Początkowo mieliśmy szybko skończyć, przed Adamem droga samochodem do Polski, przede mną krótsza trasa, podwózka do kolejnego ośrodka. Plany w gruzach, jeździmy do końca. Na końcu mylimy skręty  i zamiast zakończyć na stacji pośredniej, jedziemy na sam dół do parkingu. Oddajemy narty i w drogę. Ponieważ ja muszę dotrzeć do Obertauern nie jedziemy najkrótszą drogą, trafiamy na płatny odcinek, tych mam wrażenie jest w Austrii coraz więcej.

Kończymy kulinarty z bardzo miłymi wspomnieniami, narciarsko wyjazd bardzo dobry, trzy ośrodki (o pierwszym przeczytasz wkrótce), warunki jak na porę roku zaskakująco dobre. Część kulinarna wyśmienita.

Podsumowując i przypominając jednocześnie - Polecam Wam 8 edycję w grudniu 2026 roku

Ski and Food Festival; to kilkanaście kuchni z całego świata, każda w innym schronisku. Rano możliwość degustacji przekąsek na dolnych stacjach lub w schroniskach, od 11:00 serwowane są trzydaniowe posiłki. Koszt menu w 2025 roku to 49 euro, porcje solidne, spokojnie jedno menu wystarczy na dwie osoby. Kupując Voucher (przez internet najlepiej), warto po wyborze kuchni i schroniska zarezerwować miejsce. Każde menu jest przygotowane przy współpracy z szefami kuchni z każdego z krajów. Oczywiście nie musisz kupować voucherów na dwa dni, jeśli nie jesteś łakomczuchem wystarczy jeden dzień kulinart i drugi poświęcony już tylko nartom.

Polecam i obiecuję Ci, że pod koniec listopada 2026 roku będę przypominał o kulinartach w Hochzillertal.


  • - Redaktor naczelny Piotr Burda

Zobacz również