IO Milano-Cortina 2026 - Anpezo / Cortina / Hayden – ladyńska perła Dolomitów oderwana od Südtirolu.
Dziś w Cortinie wielki dzień Lindsey Vonn, amerykanka po całkowitym zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego wyruszy na południowo tyrolską trasę zjazdową Olympia delle Tofane by powalczyć o czwarty medal olimpijski w karierze.
Zanim to nastąpi, chcę zaprosić Cię na historyczną wycieczkę i wrócić do piątkowej ceremonii otwarcia.
Pamiętasz transmisję uroczystości i część z Anpezo? Uroczystość odbywała się przed budynkiem z intrygującym napisem Ciasa de ra Regoles. Być może zadałeś sobie pytanie: Jaki to język, Włoski? Nie, choć pewne podobieństwa są, jakiś dialekt włoskiego? Też nie. Nieliczni zorientowali się, że to język ladyński. Ale co ladyński robi w Cortina d`Ampezzo? Przecież Ladyni to mniejszość etniczna zamieszkująca Południowy Tyrol, a Cortina d`Ampezzo to włoska Wenecja Euganejska i Prowincja Belluno, a nie Sudtirol i Prowincja Bozen. Może tak nie jest i historia, szczególnie w XX wieku sporo tu namieszała, narzucając się geografii i woli Ladynów?

Zapraszam Cię na historyczną wycieczkę po Hayden z dygresją narciarską
Kiedy słyszysz „Cortina d'Ampezzo", prawdopodobnie od razu myślisz o luksusie, Igrzyskach Olimpijskich Milano Cortina 2026 i Corso Italia (sic!) pełnym butików. Dla większości narciarzy to po prostu ekskluzywny kurort w Dolomitach – i tyle. Jeśli znasz ladyńską nazwę Anpezo albo historyczną austriacko-niemiecką Hayden, wiesz, że ta dolina ma dużo bardziej skomplikowaną historię niż jakakolwiek inna miejscowość w całym regionie.
Cortina to ladyńska enklawa, która przez stulecia należała do Tyrolu, mówiła po ladyńsku i była administracyjnie częścią tego samego świata co Val Badia czy Val Gardena. Dopiero decyzje polityczne XX wieku – i to nie te z 1918 roku, lecz te z 1923 – „wyrwały" Anpezo z Południowego Tyrolu i przyłączyły do prowincji Belluno w Veneto. Dziś, ponad sto lat później, to odcięcie ma nie tylko kulturowe, ale też wymierne gospodarcze konsekwencje. I warto o tym wiedzieć, zanim następnym razem przyjedziesz tam na narty.
Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą

Ladyńskie korzenie Anpezo: to nie Włochy, to Tyrol
Do 1918 roku dzisiejsza Cortina d'Ampezzo była znana jako Ampezzo – ladyńska dolina Anpezo należąca do austriackiego Tyrolu. Miejscowa ludność mówiła głównie po ladyńsku z niewielką niemieckojęzyczną mniejszością. Mimo kilku stuleci pod władzą Habsburgów Ampezzo nigdy nie stało się tak zgermanizowane, jak sąsiednie doliny Południowego Tyrolu.
Ladyńska nazwa doliny – Anpezo (czasem Ampëz) – podkreśla, że geograficznie to fragment historycznej „Ladinia", tej samej wspólnoty kulturowej co Val Badia, Val Gardena czy Fassa/Val de Fascia. Niemieckojęzyczne źródła nazywają dolinę tradycyjnie Haydental, a samą miejscowość Hayden, co jeszcze mocniej wiąże ją z dawnym światem Tyrolu.
Dla narciarza, który dzisiaj przyjeżdża do Cortiny, te nazwy mogą brzmieć egzotycznie. Wystarczy jednak pojechać 30 kilometrów na północ – do Alta Badia, lub nieco dalej do Bulsan/Bozen/Bolzano – i od razu widzisz różnicę: tam tablice są trójjęzyczne (włoski, niemiecki, ladyński), wszystko funkcjonuje w modelu autonomii Południowego Tyrolu, a ladyński jest w szkołach i urzędach. W Cortinie? Praktycznie zero. O swoim pochodzeniu pamiętają jedynie nieliczni mieszkający tu jeszcze Ladyni.
1918–1923: jak Anpezo zostało odcięte od Südtirolu
Pierwsza wojna światowa przeorała Dolomity. Front przebiegał dosłownie przez Falzarego i Valparolę – dziś spokojne bramy do terenów narciarskich. Na mocy traktatu z Saint-Germain (1920) południowy Tyrol – razem z Ladynami – został przyłączony do Włoch.
Prawdziwy cios w historyczną jedność doliny przyszedł w 1923 roku. Włochy przeprowadziły nowy podział administracyjny: Cortina / Anpezo została wyłączona z dawnego Tyrolu i – razem z ladyńskimi gminami Livinallongo del Col di Lana (Fodom) i Colle Santa Lucia (Col) – przyłączona do prowincji Belluno w regionie Veneto.
Oficjalną nazwę zmieniono z Ampezzo na Cortina d'Ampezzo, co miało podkreślić włoską tożsamość kurortu. Według historyków ladyńskie doliny rozdzielono świadomie: rozbicie ich pomiędzy różne prowincje i regiony miało osłabić zwartość językową i kulturową ludności ladyńskiej, która w okresie międzywojennym była szczególnie nieufna wobec polityki włoskiego państwa narodowego.
Sąsiednie doliny ladyńskie – Val Badia, Val Gardena – pozostały w ramach dzisiejszej autonomicznej prowincji Bolzano/Bozen (Südtirol). Anpezo stanowi więc wyjątkowy przypadek: to ladyńska dolina o tyrolskich korzeniach, która administracyjnie została „wyciągnięta" z Południowego Tyrolu i włączona do Veneto.
Faszyzm i italianizacja: zacieranie tożsamości
Po przejęciu władzy przez faszystów Cortina d'Ampezzo / Hayden stała się jednym z poligonów włoskiej polityki italianizacji. Władze dążyły do osłabienia języków mniejszościowych – niemieckiego i ladyńskiego – na korzyść włoskiego. Powstał reprezentacyjny Corso Italia, pojawiły się włoskie nazwy ulic, wypierano ladyński z przestrzeni publicznej i szkół.
Dla lokalnej społeczności, która przez stulecia zachowywała znaczną autonomię i własne reguły gospodarowania (system Regole d'Ampezzo), był to silny wstrząs kulturowy. W odróżnieniu od Południowego Tyrolu, gdzie niemieckojęzyczna większość mogła wywierać większą presję polityczną, niewielka ladyńska społeczność Anpezo / Hayden była bardziej narażona na asymilację.
W 1964 roku nastąpił kolejny cios: Ampezzo zostało odłączone od diecezji Brixen/Bressanone – tradycyjnego zaplecza kościelnego Południowego Tyrolu – i włączone do diecezji Belluno-Feltre. Oprócz granicy państwowej i administracyjnej pojawiła się również granica kościelna oddzielająca Anpezo od „właściwego" Tyrolu.

1956: igrzyska, boom turystyczny i początek problemu
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 1956 roku – pierwsze transmitowane w telewizji – były punktem zwrotnym. Organizacja igrzysk wymusiła budowę nowoczesnej infrastruktury. Dla ladyńskiej doliny Anpezo był to moment, kiedy środek ciężkości lokalnej gospodarki przesunął się zdecydowanie w stronę masowej turystyki.
Cortina / Hayden przestała być górską wioską – stała się „miastem górskim" o międzynarodowej renomie. Znacząco wzrosła również migracja zarobkowa z innych regionów Włoch, co dodatkowo wzmocniło włoski charakter językowy miejscowości. Ladyński przetrwał, ale stał się językiem mniejszości.
I tu zaczyna się paradoks, który trwa do dziś.
Współczesny problem: Cortina ma turystów, ale nie ma narciarzy
Dzisiaj Cortina d'Ampezzo to jednen z najbardziej rozpoznawalnych ośrodków w światowym narciarstwie. Zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie Milano-Cortina 2026 tylko wzmacniają ten wizerunek. Ale jest jeden problem, o którym niewiele osób mówi głośno: Cortina ma ogromny ruch turystyczny, ale zdecydowanie mniejszy niż w sąsiednich ośrodkach procent odwiedzających faktycznie kupuje skipassy i jeździ na nartach.
Podczas gdy sąsiednie ośrodki Południowego Tyrolu – Alta Badia, Val Gardena, Plan de Corones – mają wysoki wskaźnik zakupu skipassów (większość gości to aktywni narciarze), w Cortinie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych branżowych, zdecydowanie mniej zimowych turystów w Cortinie faktycznie kupuje karnet narciarski. Reszta przyjeżdża na „weekend w górach", po zakupy na Corso Italia, na Instagram-owe zdjęcia z Dolomitami w tle albo po prostu „pobyć w Cortinie", bo to prestiżowa destynacja.
To zjawisko ma nazwę: overtourism bez narciarzy: hotele są pełne, ale kolejki i stoki narciarskie są zdecydowanie mniej oblegane od tych leżacych po sąsiedzku w Południowym Tyrolu czy Trentino.

Ekonomiczne konsekwencje: Cortina vs. Südtirol
Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ model biznesowy klasycznego ośrodka narciarskiego opiera się na sprzedaży skipassów i usług towarzyszących narciarstwu – wypożyczalnie, szkoły narciarskie, gastronomia przy stokach, inwestycje w infrastrukturę kolejkową. Jeśli większość gości nie kupuje karnetów, cały ten system traci sens ekonomiczny.
I tu widać różnicę pomiędzy Cortiną a ośrodkami Południowego Tyrolu:
- Południowy Tyrol dzięki autonomii ma silne instrumenty finansowe i podatkowe, które pozwalają na ciągłe inwestycje w infrastrukturę narciarską. Ośrodki takie jak Alta Badia, Kronplatz czy Val Gardena intensywnie rozwijają infrastrukturę transportową, systemy sztucznego naśnieżania i inwestują w nowoczesne wypożyczalnie sprzętu
- Cortina, administracyjnie podlegająca prowincji Belluno w regionie Veneto, nie ma dostępu do takich instrumentów wsparcia. Region Veneto nie dysponuje specjalnym budżetem ani rozwiązaniami podatkowymi dla gmin górskich, jakie ma autonomiczne Trentino /Südtirol. W praktyce oznacza to, że inwestycje w infrastrukturę narciarską w Cortinie są wolniejsze, mniej skoordynowane i bardziej zależne od pastwa włoskiego.
Efekt? Cortina ma renomę, ale jej infrastruktura narciarska zaczyna wyraźnie odstawać od sąsiadów. Podczas gdy Alta Badia czy Plan de Corones / Kronplatz inwestują w nowoczesne kolejki gondolowe, Cortina wciąż boryka się z przestarzałymi wyciągami i brakiem spójnej strategii rozwoju narciarstwa.

Referendum 2007: „chcemy wrócić do Südtirolu"
Dla wielu mieszkańców Anpezo / Cortiny logicznym rozwiązaniem wydaje się powrót do regionu, z którym łączą ich językowe, kulturowe i historyczne więzi, a także dostęp do atrakcyjnych instrumentów autonomii, których Veneto nie zapewnia.
W październiku 2007 roku mieszkańcy Cortiny d'Ampezzo / Anpezo opowiedzieli się w referendum za secesją z regionu Veneto i przyłączeniem do Południowego Tyrolu/Südtirol. Motywacje były dwojakie: z jednej strony chodziło o bliskość kulturową z ladyńskimi gminami Południowego Tyrolu, z drugiej – o atrakcyjniejszy system podatkowy i finansowy autonomicznego regionu.
Referendum miało jednak charakter konsultacyjny i nie było wiążące. Aby zmienić granice regionów, potrzebna byłaby ustawa parlamentu włoskiego oraz zgoda zarówno rady regionu Veneto, jak i Południowego Tyrolu/Alto-Adige/Südtirol. Władze Veneto – obawiając się utraty najbardziej rozpoznawalnego ośrodka górskiej turystyki – konsekwentnie sprzeciwiały się takim zmianom.

Cortina 2026: igrzyska jako szansa czy zagrożenie?
Rozpoczęte w piątek igrzyska olimpijskie Milano-Cortina 2026 to wielka szansa dla Anpezo, ale też ogromne wyzwanie. Z jednej strony inwestycje w infrastrukturę – nowe koleje linowe, drogi dojazdowe i ogólna modernizacja infrastruktury – mają szansę zmodernizować kurort. Z drugiej strony, rosnąca liczba turystów i presja medialna mogą jeszcze bardziej pogłębić problem overtourismu bez narciarzy.
Cortina rozbudowuje bazę noclegową do 12 000 łóżek, a średnie obłożenie hoteli wynosi już 79%. Ale czy te łóżka zajmą narciarze, czy kolejni turyści, którzy przyjadą „zobaczyć Cortinę", zrobić zdjęcia i wrócić do domu bez skipassa? To kluczowe pytanie dla przyszłości kurortu.
Co z tego wynika dla narciarza?
Jeśli planujesz wyjazd do Dolomitów, warto znać tę historię – nie tylko dlatego, że jest ciekawa, ale dlatego, że ma realne konsekwencje praktyczne:
- Cortina to inna administracja niż reszta ladyńskich Dolomitów – należy do regionu Veneto, nie do Południowego Tyrolu, co wpływa na system samorządowy, finansowanie infrastruktury i promocję turystyczną.
- Infrastruktura narciarska Cortiny zaczyna odstawać – podczas gdy ośrodki Südtirolu intensywnie inwestują w nowoczesne kolejki i systemy zarządzania ruchem narciarzy, Cortina ma wolniejsze tempo modernizacji. Tu mocno pomogą IO 2026 i potężny zestrzyk gotówki z kasy w Rzymie.
- Cortina ma problem z overtourismem bez narciarzy – zdecydowanie mniej niż w sąsiednich ośrodkach zimowych gości kupuje skipassy, reszta przyjeżdża na „weekend w górach" bez nart. Dla aktywnego narciarza to paradoksalnie dobra wiadomość: stoki są stosunkowo puste, ale źle rokuje to na przyszłość inwestycji w infrastrukturę.
- Skipassy: Cortina vs. Dolomiti Superski – jeśli planujesz tydzień w Dolomitach i masz własny transport, lepiej kupić Dolomiti Superski Pass i zwiedzić kilka ośrodków, niż zostać tylko w Cortinie. Cortina ma 140 km tras, ale w praktyce jej tereny narciarskie nie są w pełni połączone z resztą sieci Dolomiti Superski.

Podsumowanie: Anpezo, które mogło być w Südtirolu
Cortina d'Ampezzo / Anpezo / Hayden to jedyna ladyńska dolina, która została administracyjnie oderwana od Południowego Tyrolu i włączona do Veneto. To decyzja polityczna sprzed stu lat, ale jej konsekwencje widać dziś: Cortina ma renomę światowej klasy, ale gospodarczo i infrastrukturalnie zaczyna przegrywać z sąsiednimi ośrodkami Südtirolu, które korzystają z autonomii, silnych budżetów i spójnej strategii rozwoju narciarstwa.
Dla narciarza, który przyjeżdża tu po raz pierwszy, Cortina wciąż robi wrażenie. Ale jeśli znasz Val Badia, Val Gardena czy Kronplatz/Plan de Corones, szybko zauważysz różnicę: tam infrastruktura jest nowsza, skipassy sprzedają się lepiej, a lokalna społeczność ma narzędzia do ochrony swojej ladyńskiej tożsamości. W Cortinie? Ladyński jest w cieniu, a większość gości nie wie, że ta miejscowość kiedyś nazywała się Anpezo i należała do Tyrolu.
Historia dwudziestowiecznego „odcięcia" Anpezo od Südtirolu to nie tylko ciekawostka dla miłośników historii. To klucz do zrozumienia, dlaczego Cortina dzisiaj wygląda tak, jak wygląda – i dokąd zmierza w przyszłości.
Od Autora
Historią Anpezo zainteresował mnie poznany kilka lat temu na stoku Ladiner / Ladyn. Od tego czasu zbieram materiały do dłuższego opracowania opisującego wspólne losy Ladynów i Ślązaków w XX i XXI wieku. Do szybkiego powrotu do tematu i publikacji skróconej wersji z włączonym wątkiem narciarskim, skłoniły mnie obrazy z otwarcia igrzysk Milano-Cortina 2026.
Czytelnikowi należy się jeszcze jedno wyjaśnienie: celowo używam naprzemiennie nazw ladyńskich, włoskich i niemieckich by pokazać jak skomplikowany historycznie i językowo jest to region. Ślązakom zaś pokazać jak wiele wspólnej, smutnej historii dzielimy z Ladynami.
I wyjaśnienie już ostatnie, Ciasa de ra Regoles (Dom Reguł), budynek pokazywany podczas całej transmisji otwarcia igrzysk w Cortinie to historyczny budynek stojący przy Piazza Venezia (sic!) w samym centrum Cortiny d'Ampezzo, tuż obok słynnego Corso Italia. To nie tylko zabytkowy obiekt architektoniczny – to symbol wyjątkowego systemu samorządności, który przetrwał w ladyńskiej dolinie Anpezo przez setki lat.
Regole funkcjonują według zasady – kto potrzebuje niewiele, otrzymuje niewiele; kto potrzebuje wiele, otrzymuje wiele. To system oparty na realnych potrzebach rodzin, nie na egalitaryzmie czy wolnym rynku.
Rodziny (regolieri) posiadały prywatną własność – dom, ogród, pola uprawne, inwentarz – ale dostęp do pastwisk, lasów i innych dóbr wspólnych był regulowany przez wspólnotę w zależności od liczby osób w rodzinie i faktycznych potrzeb gospodarstwa. To jeden z najlepiej zachowanych przykładów alpejskiego systemu wspólnego zarządzania zasobami naturalnymi, który przetrwał od średniowiecza do dziś.
Ciasa de ra Regoles to więcej niż muzeum czy siedziba administracyjna. To symbol ciągłości ladyńskiej społeczności Anpezo, która mimo stuleci obcych władz – austriackiej, potem włoskiej – zdołała zachować własny system zarządzania wspólnymi dobrami i własną tożsamość kulturową. Podczas gdy w większości Alp podobne struktury zanikły lub zostały zniszczone przez centralizację państwową, Regole d'Ampezzo przetrwały jako żywa instytucja do XXI wieku.
Kiedy następnym razem będziesz w Cortinie i zobaczysz zabytkowy budynek z napisem Ciasa de ra Regoles przy Piazza Venezia (sic!), wiedz, że stoisz przed jednym z najstarszych działających systemów demokratycznego zarządzania wspólnotowego w Alpach – instytucją, która ma co najmniej 700 lat pisanej historii i prawdopodobnie znacznie dłuższą tradycję ustną.
Piotr Burda
* Tak ten szalony przejazd wspomina dzisiaj Marianna Lach: „Narty miałam 183 i 22 lata a na szusie był jeden lód, nie dało się skręcać. Ze strachu, że wjadę w te skały poszłam na krechę, przy tej knajpie po lewej za dolną stacją krzesła był pomiar czasu”. Przypominam, jechała z prędkością 147 km/h.









