Rosskopf - Ratschings - Ladurns: trzy ośrodki narciarskie, jedno miasto i kawałek historii Południowego Tyrolu
Trzy niewielkie ośrodki narciarskie, bez setek kilometrów zjazdów, lecz też bez tłoku na trasach, z doskonałą, łatwą topografią i zapleczem w postaci miasta. Czego więcej trzeba? Odrobiny odwagi? Chęci poznania czegoś nowego? Spróbowania w końcu tras, które prowadzą pod autostradą, którą wielokrotnie jechałeś na Kronplatz, do Val Gardena czy Alta Badia, wyjazdu koleją, której gondolki od lat przejeżdżają nad autostradą?

Nie polecę Ci tych ośrodków na pierwszą wizytę w Południowym Tyrolu, spróbuj czarnej piątki i odwiedź Lumen oraz Muzeum Messnera na Kronplatzu, przejedź Saslong w Val Gardena i rozkoszuj się ladyńską gościnnością w Alta Badia, odwiedź Maso Corto i Drei Zinnen, jednym słowem rozkoszuj się moim ulubionym Południowym Tyrolem.
Kiedy przejdziesz do poziomu poszukiwacza mniejszych, kameralnych i nadal bardzo ciekawych kierunków to zapraszam cię do trzech miejsc, które są bramą do Południowego Tyrolu.
Zapraszam na narty w odległości kilkunastominutowego dojazdu z Sterzing. (jak zawsze w tekstach o Sudtirol będę naprzemiennie posługiwał się nazwami w dwóch, czasem w trzech językach – dlaczego? Wyjaśniłem to a artykule o Cortina d`Ampezzo - południowo tyrolskiej królowej Dolomitów.)
Zaczynamy? Tuż za przełęczą Brenner, przy autostradzie A22, leży Vipiteno (niem. Sterzing) – pierwsze włoskie miasto widoczne po południowej stronie grani Alp. To idealna baza wypadowa na krótki wypad narciarski: w promieniu kilkunastu kilometrów działają trzy niewielkie, ale bardzo różnorodne stacje – Rosskopf / Monte Cavallo, Ratschings–Jaufen oraz Ladurns. Dodam uprzedzając Twoje pytanie: trzy ośrodki mają wspólny skipass, o cenach dowiesz się na końcu artykułu.
Region ma jednak jeszcze jedną cechę, której nie widać na mapach tras: to autonomiczny Południowy Tyrol, gdzie obok siebie funkcjonują trzy języki – niemiecki, włoski i ladyński. Dwujęzyczne (a czasem trójjęzyczne) nazwy miejscowości i wyciągów, silne poczucie lokalnej tożsamości oraz bardzo wysoki poziom infrastruktury są efektem stu lat burzliwej historii i szerokiej autonomii, którą prowincja wywalczyła po II wojnie światowej.
Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą


Rosskopf / Monte Cavallo – miejska góra Vipiteno
Rosskopf (Monte Cavallo) to klasyczna „domowa góra” Vipiteno. Dolna stacja gondoli leży praktycznie na obrzeżu starego miasta – z hotelu w centrum często wystarczy krótki spacer. Gondolki przesuwające się nad autostradą są Ci znane :)
Trasy i charakter terenu w Rosskopf
Rosskopf oferuje ok. 20 km tras:
- ok. 6 km niebieskich,
- ok. 13 km czerwonych,
- ok. 1 km czarnych.
Górna część ośrodka rozkłada się na szerokich, słonecznych stokach powyżej linii lasu. To idealny teren do długich, rytmicznych skrętów i jazdy. W dolnej części zjazdy prowadzą leśnymi przecinkami aż do doliny, a największą wizytówką jest bardzo długi, około 5,7‑kilometrowy zjazd dolinny do Vipiteno z ponad 1100 m przewyższeniem.
Profil ośrodka: dominują trasy czerwone, ale przy górnych wyciągach znajdzie się też sporo komfortowych niebieskich – szczególnie dla średnio jeżdżących, którzy lubią szeroki stok i równe nachylenie.
Wyciągi w Rosskopf
Infrastruktura jest nowoczesna, choć kompaktowa:
- gondola 10‑osobowa z miasta na Rosskopf,
- na górze nowoczesny wyciąg kombinowany TeleMix (kanapy 6‑osobowe + gondole 8‑osobowe)
- oraz kanapa 4‑osobowa,
- w strefie dla początkujących – ruchome dywany i niewielkie orczyki.
Z punktu widzenia narciarza – bardzo wygodnie: szybki wjazd z doliny, dobre rozprowadzenie po trasach i co najważniejsze: puste stoki. Mijejski ośrodek narciarski z bezproblemowym dojazdem z austostrady tuż za przełeczą Brenner
Rosskopf zimowe atrakcje poza narciarskie
Rosskopf słynie z jednej atrakcji, o której trudno nie wspomnieć: najdłuższego we Włoszech w pełni naśnieżanego i oświetlonego toru saneczkowego, o długości ok. 10 km. Tor startuje przy górnej stacji gondoli i prowadzi aż do Vipiteno, w wybrane dni nocne zjazdy do 24:00 przy sztucznym świetle. Sanki wypożycza się na dolnej stacji kolei gondolowej, tam też można kupić skipass.
Nie jestem wielkim miłośnikiem jazdy na sankach, tu bawiłem się doskonale, trasa dobrze zabezpieczona i oświetlona. No i ten widok, kiedy zbliżasz się do autostrady i zaglądasz z sanek do kabin jadących nad Tobą ciężarówek.
Do tego dochodzą zimowe szlaki piesze, klimatyczne schroniska (m.in. Sternhütte) z kuchnią południowo tyrolską oraz widokowa platforma nad doliną Isarco.


Ratschings-Jaufen - sportowe serce regionu
Ośrodek Ratschings–Jaufen leży w bocznej dolinie Ratschings, około 10–15 km od Vipiteno. To najbardziej „sportowa” stacja w lokalnym trio, choć nadal bardzo przyjazna rodzinom.
Trasy narciarskie w Ratschings Jaufen– dużo czerwieni
Ratschings–Jaufen oferuje około 28 km tras:
- ok. 5,5–6 km niebieskich,
- ponad 21 km czerwonych,
- ok. 1 km czarnych.
Sercem terenu są długie, bardzo szerokie czerwone trasy z nowoczesnych kanap – świetne do jazdy długim ciętym skrętem na średnim i wyższym poziomie. Niebieskie zjazdy wokół górnej stacji gondoli i w dolnych partiach dobrze sprawdzają się dla mniej zaawansowanych oraz rodzin z dziećmi.
Wyciągi
- Na stok prowadzi gondola 8‑osobowa z doliny. Wyżej pracuje zestaw szybkich, odpinanych kanap:
- 1 kanapa 8‑osobowa,
- kilka kanap 6‑osobowych,
- odpinane „czwórki” z osłonami,
- w dolinie – orczyk i taśmy w strefie nauki jazdy.
Komfort jazdy jest wysoki: szybkie koleje, osłony przeciwwiatrowe, dobre rozplanowanie wyciągów – przy pełnym obłożeniu ośrodka kolejki zwykle rozkładają się równomiernie.
Alternatywy zimowe
- Wysokogórska trasa biegowa Platschjoch (ok. 16 km, ~1800 m n.p.m.), zaczynająca się przy górnej stacji gondoli – fantastyczne widoki i pewny śnieg.
- Dodatkowe pętle biegowe w dolinie Ratschings.
- Krótszy tor saneczkowy oraz liczne możliwości skitouringu na otaczające szczyty.
Moim zdaniem, ośrodek wart polecenia dla narciarzy na każdym poziomie umiejętności, w weekendy bywa, w przeciweństwie do pozostałych dwóch, lekko zatłoczony.


Ladurns - rodzinny klimat u podnóża Brennera
Ladurns to najmniejszy z opisywanej trójki, kameralny ośrodek w dolinie Pflerschtal, kilka kilometrów od zjazdu z autostrady w kierunku Brenner. Idealny, jeśli celem jest spokojna jazda z dziećmi i nauka w dużym Kinderlandzie.
Trasy w Ladurns - idealny mikst
Łącznie w Ladurns jest ok. 18 km tras:
- ok. 8,4 km niebieskich,
- ok. 8,4 km czerwonych,
- ok. 1,2 km czarnych.
Teren jest bardzo logicznie ułożony i jego topografia bardzo łatwa.
- wokół stacji pośredniej gondoli oraz przy orczyku Holzstube – łagodne, szerokie niebieskie trasy i duża strefa szkoleniowa,
- z górnej stacji kanapy Wastenegg – kilka ciekawszych czerwonych zjazdów oraz czarna trasa „Patrick Staudacher” (nazwana na cześć mistrza świata w super‑G, pochodzącego z regionu).
Wyciągi w Ladurns
- gondola 10‑osobowa z przystankiem pośrednim,
- odpinana kanapa 6‑osobowa Wastenegg (z osłonami, bardzo wygodna),
- orczyk Holzstube i przenośniki taśmowe przy stacji pośredniej,
- dodatkowy orczyk St. Anton w górnej części doliny dla zupełnie początkujących.
Stoki są w większości północno‑wschodnie, co pomaga utrzymać dobrą jakość śniegu, a kompaktowe rozmiary ułatwiają logistykę rodzinom.
Zawazyłeś pewnie: jedna gondolka i jedno 6 osobowe krzesło. Pomyślałeś: słabo. Uwierz mi, że to tylko pozory. Ośrodek oferuje 18 km tras, tak 18 km obsługiwanych tylko przez dwiw koleje, to o czymś świadczy. Dodam, że te trasy to nie łaczniki, tylko pełnoprawne zjazdy na których bawiliśmy się doskonale i mimo soboty było pusto.

Jeden region, trzy ośrodki i… jedna autonomia
Vipiteno i okoliczne doliny leżą w Południowym Tyrolu - autonomicznej prowincji Włoch, którą po I wojnie światowej przyłączono do Królestwa Włoch. Ludność w większości pozostała niemieckojęzyczna, co w okresie faszystowskim doprowadziło do ostrych konfliktów i prób wynarodowienia.
Po II wojnie światowej, na mocy porozumień austriacko‑włoskich i kolejnych statutów autonomii (szczególnie z 1972 r.), Południowy Tyrol uzyskał szeroką autonomię polityczną i finansową. Dzisiaj prowincja zatrzymuje znaczną część swoich podatków i sama decyduje o inwestycjach w infrastrukturę – dlatego kolejki, drogi lokalne i usługi publiczne stoją tu na bardzo wysokim poziomie.
W praktyce narciarza oznacza to m.in.:
- dwujęzyczne (niemieckie i włoskie) nazwy miejscowości, a w niektórych regionach również ladyńskie;
- mocno pielęgnowaną kulturę tyrolską (architektura, kuchnia, stroje), z jednoczesną obecnością włoskiej kuchni i stylu życia;
- bardzo dobrze finansowaną infrastrukturę górską – nowoczesne gondole, krzesła, systemy naśnieżania i rozbudowany transport publiczny.
Vipiteno/Sterzing jest tu dobrym przykładem: formalnie we Włoszech, historycznie w Tyrolu, a na ulicach równolegle funkcjonują niemieckie i włoskie nazwy, przy śladowej obecności języka ladyńskiego.



Vipiteno po nartach: średniowieczne miasto i dobra kuchnia
Plusem regionu Vipiteno–Ratschings–Ladurns jest to, że dzień można zacząć w jednym ośrodku, a zakończyć w kompletnie innym klimacie – spacerem po jednym z najładniejszych średniowiecznych centrów miejskich w Alpach.
- Stare miasto Vipiteno – kolorowe kamienice przy ulicy Neustadt, wieża Zwölferturm z XV wieku, ratusz z gotycką salą rady, małe butiki i kawiarnie.
- Balneum – nowoczesny kompleks basenowo‑saunowy w Vipiteno, świetny na regenerację po nartach lub w dniu niepogody.
- Kuchnia – obok licznych schronisk na stokach warto zwrócić uwagę na:
- Anett – restaurację w hotelu Anett między Vipiteno a doliną Ratschings; krótka, kreatywna karta, nacisk na lokalne produkty i reinterpretowaną kuchnię włoską.
- Nepomuk – restauracja i pizzeria w samym sercu starego miasta Vipiteno, w odnowionym historycznym domu; tradycyjne dania Południowego Tyrolu i Włoch podane w nowoczesnej formie.

Dla kogo który ośrodek?
- Rosskopf / Monte Cavallo – świetna baza dla tych, którzy chcą połączyć narciarstwo z klimatem średniowiecznego miasta; idealny na krótki wypad lub „dzień przejazdowy” na trasie przez Brenner.
- Ratschings–Jaufen – wybór numer jeden dla osób lubiących czerwone, sportowe trasy i dobrze rozbudowaną stację z wieloma nowoczesnymi wyciągami.
- Ladurns – propozycja przede wszystkim dla rodzin i tych, którzy cenią mniejszy ruch i kameralną atmosferę, bez rezygnacji z kilku bardziej wymagających zjazdów.
Wszystko to w zasięgu kilkunastu minut jazdy od Vipiteno – miasteczka, które dobrze pokazuje, jak praktycznie wygląda „autonomia Południowego Tyrolu na co dzień”: trzy języki, tyrolska tradycja, włoski styl życia i bardzo nowoczesna infrastruktura górska.

Sporthotel Zoll – od domu celnego do hotelu sportowego
Dzisiejszy Sporthotel Zoll mieści się w średniowiecznym domu celnym przy starej drodze przez Brenner, tuż powyżej Sterzing/Vipiteno. Od XIV w. pobierano tu m.in. „srebrne cło” od kruszcu z kopalń Ridnaun, a charakterystyczny wykusz nad drogą pozwalał celnikom przyjmować opłaty wprost od woźnicy, bez zatrzymywania ruchu.
Budynek był kilkukrotnie przebudowywany (m.in. w 1604 i 1643 r.), aż w połowie XVIII w. zlikwidowano tu urząd celny, a dawne Zollhaus stało się niewielkim gospodarstwem rolnym. Taka funkcja przetrwała aż do lat 60. XX wieku.
Przełom przyniósł rok 1969, kiedy rodzina Messner przekształciła gospodarstwo w gasthof z izbą gościnną i 7 pokojami (15 łóżek). Z czasem obiekt rozbudowano w nowoczesny Sporthotel Zoll z halą sportową, basenem i strefą wellness, zachowując jednocześnie zabytkowy główny budynek z historycznym wykuszem.
W ten sposób dawne zollhaus przy starej drodze przez Brenner zachowało swoją pierwotną rolę: do dziś jest miejscem dla podróżnych, tylko że zamiast kupców z wozami zatrzymują się sportowcy i goście regionu narciarskiego Vipiteno.
Hotel często gości sportowców różnych dyscyplin, którzy przyjeżdżają tu na obozy treningowe, od czerwca 2026 roku rozpocznie się nowy etap działalności skupiony na holistycznym systemie treningowym i regeneracyjnym (koncepcja „Rest. Revive. Refuel.”).


Kulinarty w Vipiteno
Od dłuższego czasu namawiam Was drodzy czytelnicy, by podczas pobytu odpuścić na jeden co najmniej wieczór kolację w hotelu i odwiedzić miejscowe restauracje. W takich miejscach jak Vipiteno namawiam szczególnie. Tutejsze restauracje nastawione są nie tylko na turystów, można powiedzieć, że ich głównym klientem są lokalni mieszkańcy będący najlepszym testerem jakości. Miałem okazję odwiedzić dwie z polecanych w przewodnikach restauracji. Pierwsza to położona w hotelu o tej samej nazwie restauracja Anett, serwująca dla gości z zewnątrz kilku daniowe menu. A druga, która szczególnie utknęła mi w pamięci to Nepomuk. Restauracja serwuje dania z lokalnych produktów w nowej odsłonie. Miłośniku kulinart o smakowych tajemnicach regiony przeczytasz wkrótce.









