#
Skip to main content

Rossignol, Poma, Kässbohrer – najgorsze jeszcze przed nimi.

Autor: |
Krvavec

Ośrodki narciarskie i narciarze mają za sobą stracony sezon. Cieszymy się z otwarcia polskich stoków, możliwości jazdy na nartach w Szwajcarii czy Turcji licząc na to, że za rok będziemy mogli korzystać ze stoków w sposób do którego przez lata zdążyliśmy się przyzwyczaić. Zdecydowanie mniej optymistycznie na przyszły sezon patrzą producenci sprzętu.

Francuski producent sprzętu narciarskiego Rossignol (marki: Rossignol, Dynastar, Lange, Look, Kerma) przewiduje spadek produkcji w tym sezonie o około 40% i o 70% do nawet 90% w sezonie 2021/2022. Złą sytuację na rynkach zagranicznych dodatkowo pogarsza zamknięcie ośrodków we Francji, nikt tu już nie wierzy, że wyciągi ruszą tej zimy.

"Spodziewamy się zerowych zamówień na przyszły rok" powiedział dziennikowi La Tribune  Bruno Cercley, dyrektor generalny Grupy Rossignol, „..na pierwsze wpływy otrzymamy pewnie w grudniu 2022 roku.” dodał.

Rossignol wstrzymał produkcję we francuskich fabrykach utrzymując jedynie wytwarzanie nart skitourowych.

Rocznie we Francji sprzedaję się około 450 000 par nart, według Benjamina Thallera z Outdoor Sports Valley, w tym roku zamówienia sięgną nie więcej niż 120 000 par, z czego 100 000 znajduje się już magazynach.

Podobnie ma się sytuacja w wypożyczalniach, które odnawiają swój stan średnio o 33% rocznie. W tym roku sprzęt nie był używany i wypożyczalnie nie mają powodu do składania kolejnych zamówień.

Mniejsze, choć nadal znaczące straty odnotują w najbliższych latach producenci wyciągów narciarskich, wynika to z rosnącego zapotrzebowania na wyciągi miejskie i zamówienia z Chin. Francuski potentat na rynku urządzeń wyciągowych firma POMA zanotowała spadek produkcji kabin o jedną trzecią a ogólny spadek przychodów o 15-20% w 2020 roku i 20% w roku bieżącym.

Producenci ratraków spodziewają się w następnym sezonie poważnej zapaści i na pierwsze większe zamówienia liczą dopiero na zimę 2022 2023.

Problemy branż ściśle związanych z produkcją na rzecz ośrodków narciarskich i samych narciarzy odbiją się szerokim echem na wszystkich ich dostawców. Ucierpią nie tylko firmy usytuowane w górach.