Skip to main content
Narty a ekologia

Termosyfony na Piz Nair – pierwsze takie rozwiązanie w Europie

Na szczycie Piz Nair w szwajcarskim Saint Moritz (Koleje linowe Engadin St. Moritz) zakończono instalację nowoczesnego systemu termosyfonów, który ma chronić stację górną kolei linowej przed skutkami topnienia wiecznej zmarzliny. To pierwsze tego typu rozwiązanie zastosowane w Alpach, choć w Alasce, Kanadzie i Syberii technologia ta działa już od 50 lat.

opracowanie Piotr Burda

Dlaczego konieczna była interwencja?

Pierwsze sygnały alarmowe pojawiły się podczas pandemii COVID-19, kiedy pracownicy zauważyli zablokowane okno oraz drobne pęknięcia w ścianach i sufitach stacji. Jak wyjaśnił Thomas Brunner, szef kolei linowych Engadin St. Moritz Mountains„Zdaliśmy sobie sprawę, że stacja górska przesuwa się." Powołany zespół ekspertów – inżynierów, geologów i geodetów – potwierdził, że główną przyczyną jest ocieplenie klimatu i związane z nim topnienie wiecznej zmarzliny.

Wieczna zmarzlina zaczyna się tam, gdzie temperatura gruntu pozostaje stale poniżej zera nawet latem. Gdy lód topnieje, grunt traci stabilność – woda deszczowa i roztopowa wnika w głębsze warstwy skalne, powodując osiadanie i przemieszczenia podłoża.

Ciąg dalszy pod zdjęciami i reklamą

Jak działają termosyfony?

System opiera się na obiegu sprężonego dwutlenku węgla (CO₂) zamkniętego w 17 szczelnych stalowych rurach. Mechanizm jest elegancko prosty:

  • Gdy temperatura powietrza spada poniżej zera, gazowy CO₂ skrapla się w kondensatorach

  • Skroplony CO₂ spływa w dół rury, gdzie ogrzewa się od ciepłego gruntu i ponownie paruje

  • Powstały gaz unosi się z powrotem do kondensatora, tworząc automatyczny obieg

  • Ciągły cykl wyciąga ciepło z gruntu, utrzymując zmarzlinę w stanie zamrożonym przez całe lato

Kluczową zaletą systemu jest jego całkowita niezależność energetyczna – termosyfony działają bez żadnego zewnętrznego zasilania, wyłącznie dzięki różnicom temperatur.

Wyzwania podczas budowy

Instalacja wymagała odwiercenia łącznie 580 metrów otworów na głębokość do 45 metrów pod budynkiem stacji. Prace okazały się wyjątkowo trudne – skomplikowana geologia, awarie sprzętu i przerwy pogodowe spowodowały ok. 2-tygodniowe opóźnienie. Wiercenie prowadzono z dwóch stron budynku, precyzyjnie omijając istniejącą infrastrukturę (linie energetyczne, wodociągi). Kondensatory zainstalowano w trzech różnych lokalizacjach wokół stacji.

Inwestycja w przyszłość

Projekt kosztował 1,8 miliona franków szwajcarskich i ma zapewnić bezpieczne funkcjonowanie stacji przez kolejne 30 lat. Markus Meili, dyrektor zarządzający Engadin St. Moritz Mountains, podkreślił, że choć rozwiązanie to nie eliminuje globalnych zmian klimatu, stanowi realną odpowiedź na lokalne zagrożenia: „Wiemy, że natura dyktuje warunki, a my muszę się dostosować. Tak będzie zawsze."

Pierwsze wyniki pomiarów skuteczności systemu spodziewane są za rok. Jeśli termosyfony na Piz Nair okażą się sukcesem, projekt może stać się wzorem dla innych alpejskich kurortów zmagających się z podobnymi problemami.

Źródła: 

 


  • - Redaktor naczelny Piotr Burda

Zobacz również