Składane narty dla wojska z Bielska‑Białej wkraczają do cywila
Składane narty z Bielska‑Białej jeszcze niedawno były narzędziem przeznaczonym wyłącznie dla komandosów i jednostek specjalnych. Dziś technologia Split Skis trafia do cywilnych skiturowców i miłośników backcountry, oferując pełnowymiarowe narty, które po złożeniu mieszczą się w plecaku.

Składane narty dla wojska z Bielska‑Białej właśnie wkraczają do cywila – i wszystko wskazuje na to, że nie jest to jednorazowa ciekawostka, ale początek nowej niszy w narciarstwie użytkowym. Split Skis, firma z Podbeskidzia, od kilku lat dopracowuje opatentowany system kaskadowego łączenia, dzięki któremu pełnowymiarowa narta dzieli się na dwie części: dłuższą, tylną z wiązaniami i krótszą, przednią z zapinką. Po złożeniu narta o długości 165 cm ma około 102 cm, co oznacza, że można ją schować do plecaka, łatwo przetransportować w śmigłowcu, transporterze czy bagażniku małego auta.
To rozwiązanie powstało najpierw dla żołnierzy. Jednostki specjalne od USA po Europę miały problem: jak skoczyć ze spadochronem zimą, zabierając ze sobą narty, które nie będą stanowiły zagrożenia podczas wyjścia z samolotu i lądowania. Klasyczne deski są zbyt długie, by bezpiecznie wpiąć je w sylwetkę skoczka, a dotychczasowe próby tworzenia nart składanych kończyły się kompromisem w zakresie sztywności i prowadzenia. Split Skis dopracował system tak, by po spięciu dwie części zachowywały się jak jednolity, sztywny profil – to zasługa wzmocnionej strefy wiązań i metalowej płyty stabilizującej łączenie. Składanie i rozkładanie jest proste, a po kilku próbach zajmuje żołnierzowi dosłownie kilka sekund, także w grubych rękawicach.
Narty mają około 100 mm pod butem, co w praktyce daje żołnierzowi możliwość swobodnego poruszania się w świeżym śniegu bez zapadania się, z zachowaniem kontroli podczas zjazdu z ciężkim plecakiem. Do tego dochodzą foki w kolorze „dirty white”, które tworzą naturalny zimowy kamuflaż – deska i foka nie odcinają się ciemną plamą na śniegu, co ma znaczenie w działaniach rozpoznawczych i specjalnych. Testy w terenie – od zimowych szkoleń na Alasce po jednostki górskie z Włoch, Czech i Słowacji – potwierdziły, że składane narty mogą mieć właściwości jezdne porównywalne z klasycznymi modelami backcountry.
Dziś ta technologia wychodzi z wojska. Wersja rekreacyjna Free Tour, o geometrii 130/99/124 mm i promieniu skrętu około 18 m, celuje w skiturowców oraz miłośników backcountry, którzy chcą dotrzeć tam, gdzie nie dojeżdża żadna kolejka linowa. Konstrukcja typu sandwich i dopracowane łączenie sprawiają, że to nadal pełnoprawna narta do pracy w terenie, a nie zabawka „na raz w sezonie”. Dla cywilnego narciarza oznacza to realne korzyści: łatwiejszą logistykę w podróży, wygodniejsze podejścia z nartami w plecaku, oszczędność miejsca w aucie czy kamperze. A fakt, że po te same narty sięgają komandosi z kilku kontynentów, jest najlepszym certyfikatem jakości, jakiego można oczekiwać od sprzętu „Made in Poland”.









