#
Skip to main content

Szpindlerowy Młyn – „Czeskie Zakopane”

Autor: ask | |   Szpindlerowy Młyn
Mapa tras narciarskich Szpindlerowy Młyn

Czasem mówi się, że to takie „czeskie Zakopane”. Szpindlerowy Młyn nie tylko jest wielkim centrum turystyki górskiej i narciarskiej, który latem i zimą zapełnia się dziesiątkami tysięcy turystów, ale przy tym wszystkim zachował jeszcze urok przytulnego górskiego kurortu. Zakopane przeważa ilością atrakcji, knajp i hoteli, także położenie miasta u stóp Tatr nie ma sobie równych. A jednak kiedy nadchodzi zima, szybko okazuje się, że to obrazowe porównanie, jest wielkim komplementem raczej dla Zakopanego… 25 km tras zjazdowych, kilkanaście wyciągów, perfekcyjna organizacja skibusów dowożących narciarzy do wybranych terenów narciarskich. Naprawdę, pod względem narciarskim Zakopane mogłoby wiele nauczyć się od Szpindlerowego Młyna…

Snowpark Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Snowpark Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Widoki z tarasu Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Widoki z tarasu Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)
Szpindlerowy Młyn (foto: skiareal.cz)

O której godzinie by się nie przyjechało do centrum popularnego „Szpindla” wszędzie widać narciarzy, którzy nie paradują jak po Krupówkach, by pokazać najnowszą kolekcję narciarskiej odzieży. Wypakowują narty, walczą z butami, po czym wsiadają do skibusa, który zawiezie ich w kilka minut pod sam wyciąg. Jak na jedną z największych stacji narciarskich w Czechach, mało tu szpanu, a dużo skupienia i niecierpliwego oczekiwania, kiedy w końcu zacznie się jazda.

Dwa główne tereny narciarskie to Svatý Petr i Medvědín, między którymi kursuje darmowy skibus. Na początek najlepiej wjechać nowoczesną 6-osobową kanapą na Pláň. Zaczynająca się tu trasa „Turystyczna” (nr 2) to piękny, prawie trzykilometrowy zjazd, wśród lasów, z widokami na miasteczko i jego górskie otoczenie. Następnie warto pojechać na Hromovkę, gdzie trasy są już znacznie trudniejsze. Dla najlepszych i najsprawniejszych narciarzy wyzwaniem będzie czarna slalomowa trasa na Stohu, położona w pobliżu i obsługiwana przez orczyk.

<content>19112</content>

Medvědín jako teren narciarski jest nieco mniejszy, ale jako góra – wyższy i bardziej wymagający. Jest tu też jedna niebieska trasa, wiodąca głównie lekko nachyloną drogą stokową, ale piękniejsze są czerwone trasy wiodące równolegle do trasy kolejki krzesełkowej. Wierzchołek Medvědína, przy pięknej pogodzie i dobrej widoczności, dostarcza wrażeń, jakich nie można doznać w żadnym innym ośrodku narciarskim w Czechach. Nad wyrównanymi, zalesionymi grzbietami podnosi się, odsłonięty, pokryty grubą puchową czapą grzbiet Karkonoszy, w których dominuje pięknie urzeźbiona Luční hora – drugi najwyższy szczyt Republiki Czeskiej. Na lewo od niej wychyla się niepozornie stąd wyglądający stożek Śnieżki. Jest jeszcze trzeci teren – Labská, do którego można zjechać z Medvědína, ale potem ciężko wydostać się z powrotem i trzeba korzystać ze skibusa.

<content>41639</content>

Ogólnie są trzy rzeczy wyróżniające Szpindlerowy Młyn jako świetne miejsce na narty, pomijając już sprawę jego wielkości i ilości tras zajazdowych.

  • Po pierwsze – są tu znakomite warunki śniegowe. Śnieg pada często, dzięki czemu najczęściej jeździ się po naturalnym a nie sztucznym. Bywają lata, że sezon trwa tu pięć miesięcy.
  • Druga sprawa – zdecydowana większość tras jest naprawdę szeroka. I mimo, że w zimowe weekendy w „Szpindlu” bywa tłoczno, to na trasach nigdy nie traficie na dantejskie sceny, jakie potrafią mieć miejsce, dajmy na to w Białce, gdzie każdy stok z konieczności zamienia się w slalomowy. A przecież narciarzy jest tu momentami tak wielu, że nie bez powodu żartobliwie mówi się o miasteczku, że to „najmniejsza dzielnica Pragi”.
  • No i trzecia w końcu rzecz – świetna organizacja przestrzeni narciarskiej. Szpindlerowy Młyn pokazuje, że można tak poukładać stację narciarską, że z jazdy czerpie się jak najwięcej radości. To nie jest miejsce, które szokuje nowoczesnością – kolejki są nowe, ale daleko im do technologicznych wodotrysków w stylu słowackiej Jasnej. Ale wszystko działa tu jak należy – w dzień szaleje się na „nieprzeludnionych” stokach, wieczorem można iść do knajpy, aquaparku, na spacer, albo schronić się w hotelu czy na kwaterze bez świadomości, że znajdujemy się w środku mrowiska. Przestrzeń jest cechą zasadniczą i wszechobecną tego pięknego kurortu.

A co do samego miasteczka jeszcze. Dzięki temu, że leży u zbiegu potoków, zabudowa rozpełzła się po okolicznych dolinkach, stokach i dawnych osadach pasterskich i leśnych. Centrum, ciągnące się wzdłuż Łaby jest niewielkie, ale bardzo malownicze, zabudowa w większości stylowa i niewiele zeszpecone przez wielkie inwestycje hotelowe z lat 70. i 80. Ma swój styl i urok, ale ma też szeroką ofertę rozrywkowo-gastronomiczną. 52 restauracje, 17 winiarni i dyskotek, tenis, squash, baseny, fitness-centra i wszelkie tego typu atrakcje. A do tego bardzo, bardzo duża i zróżnicowana baza noclegowa. Szpindlerowy Młyn na tle większości ośrodków narciarskich w Polsce wydaje się być kurortem kompletnym.

 

Co prawda niektóre starsze krzesełka nadają się już do wymiany na nowsze, ale obcy współgospodarz terenu – słowacka spółka TMR (do której należy Jasna, Tatrzańska Łomnica i Szczyrbskie Pleso, a w Polsce – Szczyrbowski Ośrodek Narciarski) już zapowiedział inwestycje w infrastrukturę.

Jedną z rewolucyjnych zmian w „Szpindlu” ma być połączenie obu terenów nie tylko skibusami, ale i wyciągami. Drugą wielką innowacją, w porównaniu z okresem sprzed kilku lat jest możliwość korzystania ze skipassa GoPass, który umożliwia także szusowanie w innych ośrodkach należących do Słowaków.

W sumie ocenić Szpindlerowy Młyn należy bardzo pozytywnie, mimo że ma swoje wady, to jednak możemy takiej stacji narciarskiej Czechom pozazdrościć. Miejmy nadzieję, że nowe inwestycje w Szczyrku od przyszłego sezonu będą zmieniać tą miejscowość właśnie w tym kierunku. Czego życzymy i narciarzom, i sobie.

Dodaj komentarz