#
Skip to main content

Szafrański rozmawia z Grigoletto

Autor: Marcin Szafrański | |   Narty
(foto: Lev Akhsjanow)

W kwietniu tego roku w Soelden na jednym z cyklicznie organizowanych przez Grupę Szafrański profesjonalnych wyjazdów narciarskich (tzw. Race Campów) gościł Gianluca Grigoletto – wielokrotny zwycięzca klasyfikacji generalnej FIS Carving Cup i  twórca marki Duell. Impreza udała się świetnie, a  Gianluca szybko zdobył serca wszystkich uczestników.

Muszę szczerze przyznać, że Gianluca przy pierwszym spotkaniu może wydawać  się niedostępny i dosyć  trudny w odbiorze. Nic bardziej błędnego! Szybko  okazuje się bowiem, że to skromna, ciepła, pełna humoru osoba. Człowiek gór i równocześnie super sportowiec, a nieoficjalnie, wieczorami… hmm, to niech pozostanie tajemnicą tych, którzy byli i mieli przyjemność go poznać.

 Udało mi się namówić Gianluce na krótki wywiad. Trochę o sprzęcie, trochę o profesjonalnym carvingu, który z tak bliska poznałem po raz pierwszy. Serdecznie zapraszam do jego lektury.

Marcin Szafrański: Wyglądasz na zapracowanego faceta. Kiedy tak naprawdę zaczyna się dla ciebie zima? Może w ogóle nie ma przerwy?

Gianluca Grigoletto: Ha, ha … masz rację! Zima sensu stricte, czyli starty, wywiady, testy kończy się około czerwca. Potem  jednak stale pracujemy nad produkcją nart Duell na nowy sezon. Od września jestem już na lodowcach, czyli mówiąc krótko, nie ma mowy o przerwie.

MS: Kiedy skończyłeś startować w reprezentacji Włoch? Jak daleko doszedłeś?

GG: Skończyłem starty w reprezentacji w sezonie 2002/03, wtedy rozpocząłem starty w cyklu carvingowym. W Pucharze Świata najwyżej ukończyłem zawody w Kitzbuehell na 20 pozycji w slalomie.

MS: Czy znajdujesz czas na treningi carvingu? Czy raczej opierasz się na własnym doświadczeniu?

GG: We wcześniejszych latach można było startować w zawodach carvingowych,  trenując w klasyczny, stary sposób. Obecnie to niemożliwe. Muszę się bardzo precyzyjnie przygotowywać. Jest to przygotowanie podwójne – z jednej strony do walki z rywalami, a z drugiej, w takim samym stopniu, do walki z własnym wiekiem. Nie odpuszczam jednak i każdego roku jestem gotowy do startów.

MS: Skąd pomysł produkcji własnej marki nart?

GG: Wszystko rozpoczęło się w 2001 roku. To był trudny dla mnie czas. Przeszedłem kilka poważnych kontuzji kolan. Nie mogę też powiedzieć, aby  współpraca ze sponsorem moich nart układała się najlepiej. Równocześnie dokonywały się bardzo wielkie zmiany w sprzęcie. Wspólnie z kumplem, który jest inżynierem,  postanowiliśmy więc spróbować sami. I właśnie  tak stworzyliśmy markę Duell. Dzisiaj mamy niezły team doświadczonych pracowników. To im zawdzięczam sukces mojej marki nart.

MS: Jakbyś się określił: jesteś twarzą Duell’a, jego mózgiem czy jego sponsorem?

GG: Jestem jego sercem … (śmiech)

MS:  Powiedz mi, w jakim twoim zdaniem kierunku zmierza produkcja nart?

GG: Obecnie najlepsza jest konstrukcja skrzynkowa.  My właśnie w ten sposób produkujemy wszystkie rodzaje nart.  100% bezpieczeństwa, zabawa i dużo mocy.

MS: A jaki jest twój ulubiony model?

GG: W Duellu moje ulubione narty do jazdy po ubitych trasach to G Force. Wprowadziłem ten model w zeszłym sezonie, opierając się o nowe trendy w carvingu.  Te narty są trochę dłuższe i szersze pod stopą, promień wynosi 16,5.  Oczywiście zmieniam sprzęt w zależności od warunków śniegowych. Na puch zabieram model Hunter.

MS: W Polsce wielu ludzi kocha carving. Jakie nary im polecisz?

GG: Dla poszukujących zabawy i mocy rekomenduję model G Force (wersję Racing dla mocniejszych narciarzy, wersję Team dla lżejszych i delikatniej jeżdżących).  W tych nartach bardzo łatwo inicjuje się skręt i łatwo go kończy. Gwarantuję  w nich super zabawę.

MS: Dziękuję za rozmowę Gianluca.

Muszę dodać, że na wspomnianym Race Campie oprócz carvingowego mistrza była też inna gwiazda. Wybitnej klasy fotograf sportowy, Lev Akhsjanow. Wszystkie zdjęcia, które ilustrują ten artykuł są jego autorstwa.

Galeria zdjęć: Lev Akhsjanow

Dodaj komentarz