#
Skip to main content

Freeride – jaki sprzęt? Cz.1: Narty.

Autor: Jacek Trzemżalski | |   Freeride
Autor w Tonale

Satysfakcjonująca jazda poza trasami wymaga oczywiście właściwego sprzętu. Narty do jazdy w puchu muszą zapewniać odpowiednią wyporność, czyli ułatwić narciarzowi utrzymanie się na powierzchni śniegu. Narty takie posiadają oczywiście odpowiednią konstrukcję, charakteryzującą się przede wszystkim większą szerokością niż typowe narty „trasowe”.

BBR w Aprica
BBR w Aprica
Autor po zjeździe z Grand Charva - Claviere
Autor po zjeździe z Grand Charva - Claviere
Synapse Carbon - Heliski w Sestriere
Synapse Carbon - Heliski w Sestriere

Szerokość pod butem

Jedną z najważniejszych cech deski pozatrasowej jest jej szerokość pod butem. Szerokość ta określa jaką narta zapewni wyporność na śniegu. Oczywistym jest, że im szersza narta, tym mniejsza tendencja do zapadania, tym łatwiej będzie się płynęło po powierzchni śniegu. Według mnie optymalne szerokości zaczynają się od minimum 100 mm. Jeśli wybieracie się na głęboki śnieg odradzam narty o mniejszej szerokości pod butem. Byłbym jednak nieuczciwy nie przyznając, że wiele udanych zjazdów wykonałem na narcie, która pod butem ma... 95 mm. Jest to znakomita konstrukcja firmy Salomon BBR 2.0. Jest to jednak nie tyle deska freeridowa, co po prostu allroundowa. Zresztą w mojej ocenie BBR 2.0 to najlepsza narta allround na rynku. Jej konstrukcja nawiązuje do budowy deski surfingowej i zarówno na trasie, jak i poza trasą sprawdziła się bardzo dobrze. Stosunkowo wąska talia pozwala na jazdę na krawędzi na trasie, a ekstremalnie szeroki czub (145 mm!) i długi rocker powodują, że narta świetnie wychodzi ponad śnieg. Tył narty znów jest dość wąski, bo tylko 110 mm. Szkoda, że Salomon zaprzestał jej produkcji, bo to rewelacyjna konstrukcja, choć dla specyficznego użytkownika. Niestety spora waga powoduje, że BBRa nie można uznać za rasowego freeridera. Spora waga i niewielka szerokość tyłu jest uciążliwa zwłaszcza podczas lądowanie po skoku.

Ostatni sezon spędziłem na narcie, która okazała się odpowiedzią na wszystkie moje pozatrasowe potrzeby. To model kanadyjskiej firmy G3: Synapse Carbon 109.

Właśnie parametr 109 określa jej szerokość pod butem i taką szerokość uważam za optymalną. Szerokość czuba to 137 mm – rocker przód 50 cm; szerokość piętki 125 mm – rocker tył 30 cm. Niewątpliwą zaletą Synapse jest ekstremalnie niska waga, oczywiście dzięki konstrukcji karbonowej. Skutkuje to nie tylko komfortem na podejściach, gdzie nartę trzeba przytroczyć do plecaka, ale przede wszystkim intuicyjną wręcz możliwością skręcania! Ta deska po prostu skręca w miejscu. Nawet w gęstym i stromym lesie czuję się na niej komfortowo. Znakomicie się na niej skacze i ląduje. Podejścia na foce, o którym będę miał okazję szerzej jeszcze pisać, także jest komfortowe. Mogę śmiało przyznać, że dzięki G3 Synapse Carbon poczułem się po prostu lepszym narciarzem.

Na wagę narty, która jest ważnym parametrem sprzętu freeride, ogromny wpływ mają wiązania. Oczywiście im lżejsza narta, tym większy komfort użytkownika. Wiązania to obszerny temat i omówię go szerzej następnym razem.

<content>19112</content>

Długość

Podobnie jak dzięki odpowiedniej szerokości pod butem, także dzięki właściwej długości deski otrzymujemy wyporność na powierzchni śniegu. Dla narty pozatrasowej zalecam długość nie mniejszą niż 15 cm powyżej wzrostu. W moim przypadku przy wzroście 171 cm wspominany Salomon BBR ma długość 186 cm, natomiast Synapse Carbon 185 cm. Czuję, że w tym drugim przypadku śmiało mógłbym jeździć nawet na 190 cm, bowiem niska waga deski powoduje, że nawet przy większej długości narta zachowa intuicyjną sterowność.

Rocker

Rocker, którego parametry w używanych przeze mnie modelach, wymieniałem wcześniej, to nic innego, jak podgięcie narty z przodu, a często także w tyłu. W tej chwili nie ma narty do jazdy w puchu bez rockera. Jest to absolutny standard. Najłatwiej zauważyć tę cechę konstrukcyjną składająca obie narty ślizgami. Patrząc na narty ustawione bokiem zauważymy, że ślizgi w środkowej części się stykają, natomiast kilkadziesiąt centymetrów przed pogiętym czubem, zaczną się rozchodzić. Taka konstrukcja narty powoduje, że ma ona tendencję do wychodzenie ponad śnieg. Jest to innowacja, która zmieniła oblicze freeride i w znakomity sposób ułatwiła jazdę w puchu. Są nawet na rynku narty ze 100% rockerem, czyli takie, które w ogóle nie mają prostych ślizgów, a wyłącznie podgięte! To sprzęt do jazdy w bardzo specyficznych warunkach tzn. w suchym puchu bez dna! O takim marzą wszyscy freeriderzy. Niestety występuje on najczęściej tylko na Alasce i w Japonii. Rocker nie tylko ułatwia wyjście ślizgu ponad śnieg, ale także samo skręcanie. Podczas stawiania narty bokiem rocker powoduje możliwość zawężenie skrętu dzięki szybszemu „złapaniu krawędzi”.

Do zobaczenia na śniegu!

Jacek Trzemżalski

 

Jacek Trzemżalski

Autor jest twórcą i był długoletnim redaktorem naczelnym „SKI magazynu”.

Aktualnie większość zimy spędza poza trasami.

 

Dodaj komentarz