#
Skip to main content

Suplement do recenzji RC4 WorldCup i RC4 Race SC.

Autor: |

Po napisaniu tego tekstu zaszły spore zmiany. Pojechałem na obóz sportowy ze szkołą narciarską do Włoch, gdzie Instruktor-Wykładowca PZN przez blisko 12 dni postawił moją technikę jazdy do góry nogami.

Trenowałem intensywnie sportową jazdę, przez co mój styl jazdy mocno ewoluował. W momencie pisania recenzji WorldCup'y były dla mnie nartami dość trudnymi do uprowadzenia, w dodatku testowałem niewdzięczna długość 155 cm. Po powrocie z Włoch miałem okazję dłużej pojeździć na WorldCup'ach 160 cm i każda chwila na tych nartach przybliżała mnie do przekonania, że to wręcz dechy idealne. Tym bardziej ze miałem okazję testować również Atomic 9.12 oraz Völkle P 50. Niestety nie mogłem porównać do Omeglass'ów, Atomic 11.12 i slalomowych Blizzardów, ale to pieśń przyszłości?

Wracając do WorldCup'ów, po intensywnej jeździe zarówno na nich jak i na moich Race'ach nasunęło mi się kilka spostrzeżeń. Po pierwsze zacząłem mieć wrażenie, że w ostrzejszym skręcie czub Race'a zaczyna niepokojąco uciekać. W pierwszej chwili myślałem ze to jedynie złudzenie, ale jednak nie. Ostatecznie przekonała mnie krótka, acz treściwa ostatnia ścianka w Wierchomli. WorldCup wycinał skręty niemal idealnie, a Race potrafił uciec, a przecież nacisk kładłem taki sam. Po drugie wyjście z jednego skrętu i wejście w następny jest dużo dynamiczniejsze na WorldCup'ie, ale to w sumie nic dziwnego zważywszy na jednak odmienną budowę oby nart. Wychodzą zalety Direct Energy System, jak popatrzeć na WorldCup'a pod kątem widać to wyraźnie. Po trzecie WorldCup jest wyraźnie twardszy, to się czuje pod butem, że trzeba włożyć sporo siły. Ale narta rekompensuje to w dwójnasób, oddając energię w skręcie. O ile na Race'a nie dam powiedzieć złego słowa, o tyle WorldCup to prawdziwy dynamit. Przekonałem się więc do tych nart i już jestem ich szczęśliwym posiadaczem. Z niecierpliwością czekam na przyszły sezon, by móc ujeżdżać moje WorldCup'ki ;).

Decydując się na WorldCup'a trzeba pamiętać wszakże o kilku istotnych rzeczach. Primo: jest to jednak dość trudna narta i naukę nowoczesnej jazdy lepiej jednak zacząć od Race'a (pomijając rzecz jasna wszelkie badziewia i półśrodki allround'owe). Race umożliwi w miarę bezbolesne przyswajanie umiejętności, a jednocześnie z pewnością nie przyhamuje postępów po dojściu do etapu dość agresywnej jazdy. Co najwyżej zajdzie potrzeba zmiany narty na stricte wyczynową (WorldCup). Secundo: jazda na wyczynowej narcie wymaga bezwzględnie całorocznych przygotowań wysiłkowych. Już Race wymagał ode mnie mocnych ud, ale po ujeżdżaniu WorldCup'a nóżki wieczorem odmówiły posłuszeństwa. Zatem siłownia i rowerek na full, a żaden stok nie wytrzyma naporu narciarza uzbrojonego w WorldCup'y ;). Tertio: bezwzględnie wymagane są twarde buty z flexem powyżej 100. Wiem, że taka sytuacja to strata na komforcie, ale jednocześnie nie ma innej możliwości wykorzystania w pełni zalet WorldCup'a. Przy miękkim bucie ta narta po prostu nie da się uprowadzić.

Reasumując, przesiadka na WorldCup'y jest w moim przypadku naturalną konsekwencją rozwoju umiejętności w kierunku jazdy sportowej. W momencie pisania recenzji moje umiejętności nie pozwalały w pełni ich okiełznać, poza tym mimo wszystko 155 cm to dla mnie za krótkie narty. Po radykalnej zmianie w mojej technice jazdy i dość intensywnym testowaniu WorldCup'a dochodzę do wniosku, że to narta pod każdym względem idealna. Nie znalazłem w niej żadnej wady, idealnie tnie miękki śnieg, idealnie jak imadło trzyma na lodzie i twardym śniegu. Oddaje z nawiązką włożoną w nią energię i daje moc wrażeń w skręcie. Nie staram się rzecz jasna ferować opinii autorytatywnej, tym bardziej że nie testowałem jeszcze wielu modeli nart, jednak Fischer swoją kolekcją przekonał mnie do siebie na tyle, że o ile nie schrzanią czegoś to pozostanę im wierny.