#
Skip to main content

Alpy: rośnie liczba ofiar lawin

Autor: |
Akcja ratunkowa w Val d`Isere (źródło: Gendarmerie nationale)

Lawiny w wysokich górach to realne zagrożenie dla każdego, wybierając się na zimową wędrówkę po górskich szlakach czy też na skitourową wyrypę musimy być świadomi żywiołu na którego teren wchodzimy.

Zawodowcy o tym wiedzą, świadomość niedzielnych skitourowców jest również coraz większa. Co zatem powoduje, że w sezonie 2020 2021 co chwilę docierają do nas informacje o kolejnych ofiarach lawin w Alpach? Wydawałoby się, że w sezonie zamkniętych wyciągów poza zawodowcami w górach nie będzie zbyt wielu amatorów zjazdów po puchu. Część lawin zabiera ze sobą jak co rok tych najlepszych, tych, którzy ryzyko mają wpisane w CV, cześć, duża część tegorocznych ofiar to przypadkowi turyści czy narciarze zasypani przez lawinę w miejscu, w którym od lat nie odnotowano wypadków. Dlaczego tak się dzieje?

Zamknięte wyciągi to również nieprzygotowane trasy narciarskie gdzie w miejscach, w których  w normalnych czasach bezpieczeństwo jest gwarantowane dziś zalegają metry nieubitego śniegu. W zamkniętych ośrodkach nie wywołuje się sztucznych lawin, by zlikwidować zagrożenie dla narciarzy na stokach, czasami tylko, gdy zagrożone są konstrukcje wyciągów we Francji słychać odgłosy wybuchów (powszechnie stosowana tam metoda wywołania lawiny przez detonację ładunku wybuchowego).

W tych miejscach pojawiają się, często nieprzygotowani, narciarze ski tourowi wychodzący z założenia, że podejście i zjazd po trasie narciarskie jest w 100% bezpieczny. Tym bardziej, że nie ma na niej narciarzy a puch po kolana daję wizję najlepszego filmu na YT ever nakręconego. Często prowadzi to do tragedii, lawina zasypuje narciarzy na trasie w miejscu, w którym nigdy nie doszło do wypadku. Nie doszło, bo trasa i całe jej otoczenie było przygotowane i zabezpieczone – dziś w sezonie COVID nie jest.

O niesamowitym wręcz szczęściu może mówić francuska rodzina, która w ubiegły czwartek (28 02 2021) wybrała się w rejonie Val d`Isere na wycieczkę na rakietach śnieżnych. Rodzice z dwójką dzieci wybrali się na spacer po zaśnieżonym zboczu, nie zdając sobie sprawy z najwyższego poziomu zagrożenia lawinowego. Wydawało im się, że miejsce jest bezpieczne. Rodzina podcięła lawinę o szerokości blisko 100 metrów, na szczęście dzieci z matką nie zostały mocno poturbowane i szybko powiadomiły służby ratunkowe. Ratownicy bardzo szybko przybyli na miejsce i rozpoczęli poszukiwania – poszkodowany nie miał Piepsa lawinowego.  Z upływem czasu rosła ilość ratowników malała jednocześnie szansa na uratowanie ofiary. Przyjmuje się, że po 15 minutach przebywania pod śniegiem szanse na uratowanie życia maleją o 80%. Tu mijały godziny. Po 2 godzinach i 40 minutach dzięki systemowi lokalizacji telefonów komórkowych udało się zlokalizować ofiarę. 50-letni mężczyzna został odnaleziony i odkopany spod 2,5-metrowej warstwy śniegu,  poza wychłodzeniem nie doznał większych obrażeń, życie uratowało mu spore drzewo które częściowo uchroniło go przed żywiołem.

Żródło: Tweet Gendarmerie nationale

Ten nietypowy sezon obfituje w zagrożenia nie tylko bezpośrednio związane z pandemią koronawirusa. Uważajcie na siebie podczas wypraw skitourowych, wycieczek na rakietach czy zwykłych spacerów.