#
Skip to main content

Monterosa: La Balma - La Salza

Autor: Jacek Trzemżalski | |   Freeride
Poranny widok z Punta Indren (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)

Kierując się optymistycznymi prognozami pogody postanowiliśmy wrócić na Monterosę. Dwudniowy opad śniegu i zapowiadane okno pogodowe dawało powiew optymizmu, że uda się pozjeżdżać w wysokich górach w prawdziwym puchu. Tym bardziej, że znakomite miejscówka, usytuowana w Dolinia Aosty, oferuje ich całe mnóstwo. Naszym głównym celem była tym razem słynna La Balma.

Autor na La Balma (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)
Autor na La Balma (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)
Leszek Janas na La Balma (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)
Leszek Janas na La Balma (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)
Antek Pawlicki i autor w Dolinie Lys po zjeździe La Salza (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)
Antek Pawlicki i autor w Dolinie Lys po zjeździe La Salza (foto: Leszek Janas/Jacek Trzemżalski/infoski.pl)

Diretta Indren

W tym sezonie zima w Alpach nie rozpieszcza. Dość powiedzieć, że pierwsza edycja zawodów Freeride World Tour, która miała się odbyć w połowie lutego w Chamonix, ostatecznie została przeniesiona do Andory. Stąd każda możliwość zjeżdżania w puchu jest na wagę złota. Przynajmniej tego białego...

Gdy wychodziliśmy wcześnie rano z hotelu w Stafal wciąż jeszcze gęsto padał śnieg. Ufni w niezawodną „przewodnicką” prognozę wsiedliśmy do pierwszego wagonika gondoli. Na peronie nie było „dużych tłumów” - jak to w piątek, we mgle i padającym śniegu... Gdy wjeżdżaliśmy na Passo Salati przez chmury przebijają się pierwsze promienie słońca. Mogliśmy wreszcie ocenić wygląd gór: a był on bajeczny! Jeszcze chwila oczekiwanie na uruchomienie gondoli na Punta Indren (3260 m) i jesteśmy w punkcie startu. Zawsze chciałem przejechać Direttę Inderen (900 vd) w pierwszym śniegu. To zaplanowaliśmy na rozgrzewkę. Ostatecznie jednak przepuściliśmy wszystkich towarzyszy z pierwszego wagonu. Postanowiliśmy kontemplować widoki, zrobić kilka dobrych zdjęć i cieszyć się ciszą. Kilka kresek na Diretta Indren nie zaburzyło nam pogodnego nastroju, a śnieg okazał się taki, jakiego oczekiwaliśmy, choć w bardziej wywianych miejscach przez puch można się było przebić do zmrożonej warstwy.

<content>19112</content>

La Balma

Znów wjeżdżamy na Punta Indren i tym razem udajemy się na nasz cel dnia: La Balma. Żeby dotrzeć na punkt startu należy wykonać trawers, nieco się wznosząc w kierunku wschodnim. Trawers jest już przetarty, a więc na La Balma będą nas czekały pierwsze ślady. Ludzie potrafią byś naprawdę szybcy... Po kilku minutach docieramy zupełnie sami do punktu startu. Ślad wiedzie dalej w lewo trawersem pod nawisem. Ja decyduję się jechać od razu w prawo w dół – między skałami, tam gdzie jeszcze nikt nie jechał. Odcinek jest kapitalny, a Leszek, stając na skale wysoko ponad terenem, robi mi teleobiektywem być może najlepsze zdjęcie narciarskie w życiu.

La Balma warta jest miana prawdziwego „alpejskiego klasyka” freeride. Jest ona podzielona na kilka naturalnych pit stopów – wypłaszczenia następuję po stromych odcinkach. Dolina jest na tyle szeroka, że kilka śladów nie robi różnicy. Jedynie w środkowej sekcji teren do jazdy zwęża się szerokości kuluaru, ograniczonego z prawej ścianą skalną, a z lewej głazami. Poniżej jednak teren znów robi się bardzo szeroki i tak już jest do końca. Cały zjazd liczy ponad 2000 metrów przewyższenia, ale my tego dnia kończymy tak jak wszyscy – trawersem do Bochetta. Daje to 1200 m vd. Na dolnym odcinku klasyczna La Balma łączy się przed Alagna z Doliną Malfatta, ale tam jeszcze nie ma dość śniegu, by bezpiecznie zjechać. Gdy jesteśmy na Bochetta okno pogodowe zamyka się i nachodzą chmury. Zadowoleni postanawiamy wjechać na kawę na Passo Salati i zobaczyć co dalej podpowie nam pogoda.

 

La Salza

Kawa dobrze nam zrobiła i choć światło staje się płaskie, proponuję byśmy osiągnęli hotel kolejnym klasykiem Monterosy – Valle Salza. Pomysł od razy podchwycił Antek Pawlicki, który dołączył do nas w barze. Koniecznie chce coś zaliczyć tego dnia poza trasą, więc czego się nie robi dla kolegi. Wcześniej zauważyłem, że przewodnik z klientami udał się w tamtym kierunku, a to oznacza, że nie będziemy musieli kluczyć między skałami na starcie właściwej Valle Salza – już po przekroczeniu grani. Żeby osiągnąć wjazd do Valle Salza należy z Indren wykonać daleki trawers w kierunku zachodnim. Z końca trawersu przez kilka stromych ścianek osiągamy niewybitne siodełko przełączki Colle Salza, która jest przejściem na zachodnią stronę grani. Otwiera się tutaj rozległa perspektywa Valle Salza. Na początkowym odcinku należy uważać – szczególnie przy niewielkiej ilości śniegu – ze względu na zdradliwe kamienie. Dolina jest jednak szeroka i możliwości do jazdy jest naprawdę sporo.

Po przejechaniu zasadniczej części zjazdu docieramy do moreny bocznej, uformowanej przez Lodowiec Lys. Jej regularne kształty sugeruję, że jest ona wyżłobiona ręką człowieka! Z moreny stromo w dół odbijamy lekko w prawo, by przedostać się na zachodnią stronę Doliny Lys. Wiszące za plecami niebieskie seraki Lodowca Lys robią imponujące wrażenie. Konsekwentnie prawym brzegiem potoku, klucząc wśród drzew, docieramy do ujęcia wody.

Stąd do Stafal wiedzie dość płaska ścieżka, na której trzeba zachować ostrożność ze względu na narty. W pewnym momencie ścieżka łączy się z drogą wiodącą na Bettaforca, którą docieramy niemal o zmierzchu pod sam hotel. Cała La Salza liczy 1730 m vd i jak wszystkie na Monterosie, godna jest polecenia.

Opisane zjazdy oraz wiele innych, możecie zjechać w towarzystwie przewodnika, korzystając z oferty umieszczonej na stronie www.infoski.pl pod zakładką „freeride”.

 

 

Jacek Trzemżalski

 

Jacek Trzemżalski

Autor jest twórcą i był długoletnim redaktorem naczelnym „SKI magazynu”.

Aktualnie większość zimy spędza poza trasami.

 

Dodaj komentarz